pultuszczak

Facebook


Ksiądz Janusz to niezwykły człowiek

2016-11-09 12:14:15

Oto praca Aleksandra Sakowskiego z PSP nr 4 na temat Miłosierni, błogosławieni. Aleksander napisał ją na Gminny Konkurs Papieski. Bohaterem pracy uczynił dobrze pułtuszczanom znanego księdza Janusza Zdunkiewicza , proboszcza parafii św. Stanisława Kostki

Szczególnym walorem pracy Aleksandra jest nakreślenie sylwetki ks. Zdunkiewicza, z którym spotykamy się zarówno w kościele jak i na ulicy, człowieka cenionego. Ponadto księdza, który może być inspiracją do działania na rzecz ludzi pokrzywdzonych przez los. Kolejnym walorem pracy jest osobiste przemyślenia autora pracy, chłopca, który dzięki swojemu Mistrzowi staje się czułym na zwyczajną … INNOŚĆ
***
Chciałbym opowiedzieć Wam o księdzu Januszu Zdunkiewiczu i jego wyczynach. Obecnie pracuje w parafii św. Stanisława Kostki w Pułtusku. Ksiądz Janusz to niezwykły człowiek, widać wiele zaangażowania na mszach świętych. W swoim życiu zrobił wiele dobrego. Mnie zapadły w pamięć wczaso-rekolekcje, na które zjechali się ciężko chorzy psychicznie i fizycznie. Bardzo mnie wzruszyło, jak ci ludzie ogromnie cieszyli się z tego spotkania. Dla niektórych z nich była to jedyna okazja, żeby wyjść z domu. Jak się później okazało, nie było to organizowane pierwszy raz. Ja i moja rodzina miała okazję gościć niepełnosprawną kobietę o imieniu Monika i jej opiekunkę Klaudię, która miał 16 lat. W tamtym czasie trwały wakacje, ja wtedy byłem na koloniach. Zdążyłem wrócić na kilka dni pobytu Moniki i Klaudii. Mimo tak krótkiego czasu, bardzo dużo się działo. Gdy rodzice zabierali mnie z kolonii do domu, dopiero wtedy powiedzieli mi o wczaso-rekolekcjach. Byłem bardzo ciekawy naszych gości, o wszystko wypytywałem. Gdy wszedłem do domu, serdecznie ich przywitałem. Na początku stałem jak wryty i nieśmiało odpowiadałem na pytania Moniki. Dopiero następnego dnia, już mniej skrępowany, słuchałem ciekawych opowiadań gości. Wszyscy byliśmy przejęci ich losem. Dowiedziałam się, że podczas wczaso-rekolekcji trzeba chodzić na spotkania do parafii. Akurat to przyjąłem bez entuzjazmu, nie chciało mi się na nie chodzić, dlatego pierwszy raz nie poszedłem. Odważyłem się dopiero za drugim razem. Gdy wszedłem do kościoła i zobaczyłem tłum niepełnosprawnych, łza popłynęła mi po policzku. Atmosfera spotkania była niezwykła. Na zakończenie wszyscy złapaliśmy się za ręce śpiewaliśmy „Cichy zapada zmrok…”. Spodobała mi się bardzo ta piosenka. Najgorszy jednak był ostatni dzień, w którym musieliśmy pożegnać się z Moniką i Klaudią. Wszyscy w kościele byli bardzo smutni. Gdy nadszedł czas pożegnania, Monika rozpłakała się, wtedy wszyscy staraliśmy się ją pocieszyć. Niektórzy uczestniczyli we wczaso-rekolekcjach 20 lat temu. Dla nich było to ogromne przeżycie. Proboszcz bardzo o nich dbał, dawał im jedzenie, organizował mieszkania u parafian, a nawet niektórych osobiście przywoził i odwoził na spotkania.
Od tego czasu bardzo angażuję się w pracę dla potrzebujących i niepełnosprawnych. W okresie Bożego Narodzenia chodzimy po domach parafian i zbieramy datki dla dzieci z biednych krajów na stypendia szkolne, dożywianie i opiekę medyczną. Razem z księdzem tworzymy grupę kolędników misyjnych. W każdy piątek chodzę na spotkania religijne, na których rozmawiamy z księdzem o Panu Bogu. Kiedy zbliża się jakieś ważne wydarzenie, rysujemy plakaty i prowadzimy dyskusję na dany temat. Ks. Janusz organizuje dla nas ogniska i zabawy. Pod koniec roku szkolnego omawiamy wszystko, co miało miejsce w minionym roku. Piszę o nim, ponieważ jest to świetny przykład dobrego człowieka, który nie jest święty, chociaż nie wiadomo, co się stanie w przyszłości. Przy tym każdy może być dobrym i się nawrócić. Uważam, że słuchając różnych kazań ks. Janusza łatwiej to zrobić. Dzięki temu proboszczowi dumnie noszę białą pelerynkę i mam nadzieję, że następne lato spędzę również z Moniką.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *