pultuszczak

Facebook


Koniec niemocy

2015-09-17 2:20:33

Runda rewanżowa IV ligi w poprzednim sezonie przyniosła wiele rozczarowań. Po jesieni 2014 i skompletowaniu 20 punktów liczyliśmy, że zdobędziemy miano „rycerzy wiosny”. Rzeczywistość zaskoczyła i rozczarowała wszystkich

Spadek stał się faktem. Sytuacja mało komfortowa, ale nie złożyliśmy broni. Po zakończeniu rozgrywek podziękowaliśmy dotychczasowemu trenerowi Pawłowi Brodzkiemu za wysiłek, zaangażowanie oraz emocje i wzruszenia, które w ciągu dwóch lat towarzyszyły naszej współpracy. Okres bezkrólewia trwał krótko. Spośród kandydatów na stanowisko pierwszego trenera, zdecydowaliśmy się postawić na doświadczenie i profesjonalizm, wybór padł na Cezarego Moledę. Osoba ta znana jest najbardziej z przygody z Polonią Warszawa, gdzie jako drugi trener współpracował ze znanymi nazwiskami w polskiej piłce. Miał również tę przyjemność, aby poprowadzić pierwszy zespół z Konwiktorskiej w Pucharze Polski oraz w ekstraklasie.

Rozmowy z nowym selekcjonerem pokazały jego wielką determinację i chęć osiągnięcia najwyższych celów. Szybko ustaliliśmy zakres współpracy, zaaprobowaliśmy plan przygotowań, zakupiliśmy kilkadziesiąt nowych piłek, pulsometry, dyski sensomotoryczne, wierząc, że duży wydatek finansowy oraz wysiłek piłkarzy i trenera przełożą się na dobry końcowy wynik.

Już pierwszy trening pokazał, że nie będzie lekko. W oczach piłkarzy można było zauważyć niepokój i obawę w kontekście najbliższych, wtedy, tygodni. Na szczęście nasze obawy nie potwiedziły się. Jak wszyscy już wiedzą, nasz zespół opuścili Łukasz Wolf, Bartek Salamon oraz Mateusz Krawczyk, wszyscy przeszli do zespołu Bugu Wyszków. Grę zakończyli również Paweł Zacharski i Patryk Zalewski. Dziękujemy im wszystkim za wysiłek i poświęcenie dla naszej drużyny. Może w przyszłości nasze drogi jeszcze się zejdą. Sytuacja kadrowa zmusiła nas do poszukiwań nowych zawodników. Szczególnie zależało nam na zaangażowaniu do współpracy kolejnych piłkarzy z dużym doświadczeniem, przy których nasi młodzi zawodnicy mogliby się dalej rozwijać. Zarząd klubu dał trenerowi wolną rękę na tym polu, wierząc w jego możliwości, kontakty i wiedzę. Ku naszemu zdziwieniu mijały tygodnie, a zawodników nie przybywało. Nie jest łatwo namówić piłkarzy do gry w klubie, który ani nie podpisuje kontraktów, ani nie wypłaca stypendiów. Sytuacja finansowa jest bardzo stabilna, ale nie tak wspaniała, żeby zatrudniać zawodników. Wielu piłkarzy, zapowiadanych przez trenera, nie dość, że nie przyjechało, to nawet nie poinformowało o tym, że będą nieobecni. Świadczy to o ich braku profesjonalizmu. Bardzo newralgiczną pozycją w Nadnarwiance jest bramkarz. W naszej historii mieliśmy kilku świetnych golkiperów, jak Erwin Sak czy Karol Salik. Władek Stelmach, nasz etatowy zawodnik na tej pozycji, wróci do gry dopiero na wiosnę. Pozostał nam już tylko Alek Dobrosielski, ktory pod okiem coacha poprawia swoje umiejętności. Cieszymy się, że dołączył do naszej ekipy drugi trener, były bramkarz drużyny z Działdowa, Tomasz Szmidt. Będzie bardzo pomocny podczas przygotowań.

Niezbyt szeroka kadra spędzała nam sen z powiek. W związku z tym dołączyło do seniorów trzech piłkarzy, prowadzonych przez Grzegorza Miłoszewskiego z rocznika `99 tj. Mateusz Woźniak, Wiktor Karkowski i Norbert Godlewski. Zdajemy sobie sprawę, że wprowadzanie ich do zespołu musi odbywać się stopniowo.  W zajęciach uczestniczy również Daniel Pik, nasz zdolny piętnastolatek. Być może pójdzie on w ślady Piotra Cichockiego, który stał się już pełnoprawnym graczem Legii Warszawa. Z tego miejsca życzymy Piotrkowi debiutu w seniorskiej Legii.

Brak polskich piłkarzy skłonił trenera do sięgnięcia do kontaktów z zawodnikami z zagranicy. Owocem tego było sprawdzenie umiejętności Egipcjanina Mohameda Sokara, obrońcy o dobrych warunkach fizycznych, który w sparingu z Legionovią potwierdził swoją przydatność do drużyny. Zawirowania wizowe tylko przez chwilę uniemożliwiły mu treningi, ale pomoc menedżera przyczyniła się do szczęśliwego finału. Sparingi pokazały, że jedno wzmocnienie nie zrobi rewolucji. W czterech meczach odnieśliśmy tylko jedno zwycięstwo. Choć nie można przykładać do kontrolnych spotkań wielkiej wagi to, na pewno, nie było to uspokajające. Początek sezonu był obiecujący. Zwycięstwo z Wkrą Sochocin cieszyło, ale słaba końcówką była ostrzeżeniem. Nikt nie spodziewał się tego, co stanie się w najbliższych dwóch tygodniach. Kolejna porażka z Makowianką Maków w końcówce, mimo dobrej pierwszej połowy, zaniepokoiła.

Do Tęczy Łyse nie jechaliśmy jako faworyt. Wzmocniona drużyna, sponsorowana przez JBB, ma wielki apetyt na awans. W tym meczu stała się rzecz nieoczekiwana. Czerwoną kartkę ujrzał jedyny bramkarz Nadnarwianki, stąd między słupkami stanął zawodnik z pola Arek Miłoszewski

i dzięki kilku jego interwencjom rozmiary porażki był mniejsze. Wierzyliśmy, że kolejny mecz będzie spotkaniem na przełamanie. Rywalizacja z Pełtą Karniewo ułożyła się bardzo źle, mimo wielu okazji do strzelenia bramki w pierwszej połowie. Końcówka znów pokazała, że opadliśmy z sił. Miejmy nadzieję, że to przypadek.

Mecz z Troszynem odbywał się na boisku, przy którym Estadio przy Daszyńskiego wygląda jak Camp Nou w Barcelonie. Spalona słońcem trawa, piach i dziury nie pomagały naszej drużynie, która mimo wszystko starała się grać piłką i do 70 minuty prezentowała się dobrze. Jednak boisko nie tłumaczy porażki. Znów wracaliśmy bez punktów, mimo dwóch sytuacji jeden na jeden. Pięć meczów, cztery porażki, zdziwienie środowiska piłkarskiego z aktualnego stanu sprawiła, że na Zarząd wylano wiadro pomyj, również na łamach pułtuskich tygodników. Oczywiście my to firmujemy i stąd za wszystko odpowiadamy, chociaż oczekiwaliśmy znacznie więcej w związku ze zmianami.

Ostatni tydzień okienka transferowego i miejsce w tabeli powodowały, że sytuacja stawała się coraz bardziej nerwowa. Do poszukiwań piłkarzy włączył się Zarząd i zaowocowało to namówieniem do gry czterech piłkarzy, a co najważniejsze bramkarza. Mierzący 203 cm Mateusz Kaczmarek, były zawodnik Agape Warszawa, ma zapewnić spokój na przedpolu bramki. Poza nim dołączył do nas defensor Rafał Załęski z Rzekunianki Rzekuń, kuszony propozycjami Ostrovii. Już wkrótce wznowi treningi znany z czasów świetności pułtuskiej piłki Mariusz Soska. Oby jak najszybciej wrócił do swojej wysokiej formy sprzed kilku lat. Słaba skuteczność ma być poprawiona dzięki ofensywnemu, świetnie technicznie wyszkolonemu Michałowi Zarzyckiemu, wcześniej grającemu w KS Wesoła. Kolejnym napastnikiem jest, wywodzący się z Narwii Ostrołęka, Przemek Kruk. Osiemnastolatek potrzebuje jeszcze trochę czasu aby dojść do wysokiej dyspozycji.

Wierzyliśmy, że mecz z Ojrzeniem będzie początkiem czegoś nowego, bo przecież dna już sięgnęliśmy. Niemoc musi mieć kiedyś swój kres. W sobotnie słoneczne przedpołudnie, na cudownie przygotowanej murawie, którą chwalą wszystkie ekipy odwiedzające nasz stadion, podjęliśmy drużynę z Ojrzenia i udowodniliśmy swoją wyższość na boisku. Poprawiły się nastroje, nie tylko w drużynie, ale także na trybunach. Wierzymy, że teraz będzie już tylko lepiej. Pisząc o świetnie utrzymanej trawie na boisku pragniemy podziękować wszystkim osobom, które pomogły w jej przygotowaniu do nowego sezonu. Wielkie uznanie dla Pana Grzegorza Czernika, właściciela firmy „Centrum Ogrodów”, ktory w ramach sponsoringu wymienił darń pod bramkami, zakupioną przez Zarząd Nadnarwianki i koordynował całość prac. Podziękowania dla pracowników Mosiru oraz członków Zarządu, piłkarzy, wszytkich, którzy w tak upalne lato pomagali podczas podlewania, odbywającego się często do późnych godzin nocnych. Niewiele klubów, a szczególnie w lidze okręgowej, może pochwalić się taką wyjątkową płytą.

W tym miejscu pragnę poinformować, że przystąpiliśmy do budowy boiska dla młodych piłkarzy. Plac do gry o wymiarach co najmniej 50×50 znajdzie się na tyłach siłowni w obrębie obiektów Mosir w Pułtusku. Wspólnie z Dyrekcją Mosiru oraz trenerem Pawłem Brodzkim nawiązaliśmy współpracę z Panem Marcinem Jaworskim, który pomoże w zdobyciu odpowiedniej ziemi. Aktualne boisko boczne nie pozwala młodym adeptom piłki doskonalić swoich umiejętności. Właśnie te dzieci powinny ćwiczyć na idealnie równych nawierzchniach, co również wpłynie pozytywnie na stan zdrowia ich stawów skokowych i kolanowych a także pomoże w opanowaniu podstawowych technik piłkarskich. Liczymy, że wszyscy rodzice i całe środowisko, któremu na sercu leży dobro pułtuskiej piłki, przyłączy się do projektu. Zapraszamy.

Chcemy wierzyć, że pechowo rozpoczęty sezon to tylko falstart, że otrząsnęliśmy się z niemocy i będziemy piąć się w górę tabeli. Wierzymy również w kibiców, bo Polacy to najlepsi kibice na świecie, nawet jak nie idzie, to wierzą, że w następnym spotkaniu karta się odwróci i będzie dobrze. Pułtuscy kibice zawsze byli z nami i na pewno zostaną a my zrobimy wszystko, aby ich nie zawieść.
Zarząd MLKS Nadnarwianka Pułtusk

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *