pultuszczak

Facebook


Jezdnie czyli chodniki?

2020-02-18 9:13:44

Aby w mieście mógł odbywać się ruch pieszych i pojazdów, wymyślono drogi, a przy nich chodniki. Jezdnie służą do jazdy, a chodniki przeznaczone są do chodzenia. Czy aby na pewno?

Bardzo często okazuje się, że chodniki służą do parkowania. Oczywiście można swoim autem zając kawałek chodnika, obowiązują jednak dwie zasadnicze kwestie: prawo i rozum. Prawo, czyli kodeks drogowy opisuje możliwość postoju na chodniku konkretnie, zrozumiale. Przypomnę treść art. 47 ustawy prawo o ruchu drogowym, cytując go całości:
1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że:
1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;
2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m;
3) pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na
jezdni.
2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.
Wydaje się, że tekst nie jest trudny do zrozumienia. Zachęcam każdego, kto pomyślał sobie teraz „ja to przecież dobrze znam”, aby przeczytał uważnie – każde słowo ma znaczenie. Jak wyglądają najczęściej popełniane wykroczenia niezastosowania się do warunków artykułu 47 kodeksu drogowego? Wystarczy przejść kilkaset metrów przez nasz Pułtusk, żeby zobaczyć dziesiątki przykładów łamania prawa, za które policja powinna karać grzywną. Najczęściej mamy sytuacje blokowania chodników na całej szerokości. Dla pieszych zostaje 40, a może tylko 20 centymetrów, albo nie zostaje nawet skrawek na przejście. Te 1,5 metra określone w przepisach to nieprzypadkowa wartość: piesi muszą mieć możliwość się wymijać, po chodnikach jadą wózki dziecięce, wózki osób niepełnosprawnych ruchowo. Zorganizowane grupy dzieci z opiekunami chodzą na wycieczki. Długo można wymieniać. Dlatego właśnie odwołałem się na wstępie nie tylko do prawa – ale i rozumu: do wyobraźni, do poczucia odpowiedzialności za to, co nas w mieście otacza. Co dzień widzimy kierowców, którzy wjeżdżają na chodnik tarasując przejście, po czym wysiadają, zamykają samochód, wchodzą na pozostawiony skrawek chodnika i przeciskają się z trudem wzdłuż podobnie zaparkowanych aut. Wydaje się oczywiste, że każdy kierowca, który zdał egzamin na prawo jazdy, potrafi czytać i pisać, więc rozumie jakie musi wypełnić warunki, kiedy wjeżdża swoim samochodem na chodnik, pozostawia auto i idzie w swoją stronę. Czego zatem brakuje? Co „nie działa” w zachowaniu kierowców: nie znają przepisu? brak im wyobraźni? A może po prostu lekceważą sobie innych, bo ich wygoda jest ważniejsza? Praktyka podpowiada inne wyjaśnienie: „nie ma kary – nie ma miary”. Jeśli zapytać kierowców, dlaczego pozwalają sobie na łamanie art. 47 kodeksu drogowego i beztrosko tarasują pieszym chodniki, praktycznie każdy zacytuje przepis, każdy „pamięta” o tym półtorametrowym przejściu, które musi pozostawić. Dlaczego więc blokują chodniki? Ano – „bo inni też tak stanęli” albo „bo ja tylko na 5 minut” i oczywiście „a jakoś nie zauważyłem”. Tłumaczenia są zawsze podobne – jednak podstawowe wytłumaczenie jest nieco inne i nie przypadkiem przed chwilą użyłem słowa „beztrosko”. Wytłumaczenie powinno brzmieć: „parkowałem w tym miejscu na chodniku setki razy i faktycznie zagradzam przejście pieszym, ale nigdy mandatu nie dostałem….” Apelujemy zatem nie tylko do naszej policji, ale i do straży miejskiej o przywracanie porządku na pułtuskich chodnikach. Straż ma możliwość „wykonywania kontroli ruchu drogowego” na podstawie art. 129b kodeksu drogowego, więc powinna wspierać w działaniach policję – a skala problemu zastawionych samochodami chodników jest w Pułtusku ogromna! Na forach dyskusyjnych facebooka co chwila ktoś wkleja zdjęcia „miszczów parkowania”, co z reguły wywołuje bardzo ożywione dyskusje i pojawia się masa komentarzy. Czy coś się dzieje dalej w sprawach permanentnego łamania prawa, widocznego na fotografiach w mediach społecznościowych? Tego nie wiemy. Z reguły auta przez kolejne dni i miesiące nadal stają tak, jak stawały, blokując skutecznie przejście pieszym. W ramach apelu do naszej policji pozwolę sobie zaproponować, aby rozpocząć porządkowanie od …własnego podwórka… Przeszedłem ostatnio ul. Szkolną, na zapleczu naszej pułtuskiej, powiatowej komendy policji. Dodam, że przeszedłem środkiem jezdni – bo po chodnikach „się nie da”. Tam wszyscy piesi, od lat, chodzą środkiem jezdni, bo chodniki są całkowicie zablokowane przez parkujące auta. Samochody całkowicie blokują przejście, pomimo tego, że prawo tego zabrania, bo i art. 47 kodeksu, i zakaz zatrzymywania… Podobno pod latarnią najciemniej. Nie zdziwię się, jeśli się okaże, że policjanci… znają osobiście właścicieli tych aut. A dodatkowego „smaczku” dodaje to, że piesi idąc środkiem jezdni (no bo którędy niby mają przejść?!) też się „kwalifikują na mandat”.
Apelujemy do administratorów grup na facebooku – jeśli na waszych forach pojawiają się zdjęcia zatarasowanych autami chodników, wklejane przez oburzonych, bezradnych mieszkańców – przesyłajcie te materiały do policji i straży miejskiej. Media społecznościowe mają sens, jeśli wpływają na zmianę, poprawę, działanie na rzecz publicznego dobra. Przypominam też, że nasi Czytelnicy mogą przesyłać podobne zgłoszenia do Redakcji Tygodnika Pułtuskiego (redakcja@pultuszczak.pl) – przekażemy je miejskim „mundurowym”.
Na zakończenie odpowiem na pytanie, które tu nie padło, ale wielu czytających zapewne ma to pytanie na „na końcu języka”: to gdzie mamy parkować?! Odpowiedź jest niezmienna: tam, gdzie prawo tego nie zabrania. Używajcie rozumu, wyobraźni i empatii. Tu nie chodzi o waszą wygodę, tylko o bezpieczeństwo. Kierowca często ma ochotę zawołać „gdzie leziesz środkiem drogi?!” do pieszego na jezdni. Ale to działa w dwie strony. Jezdnie są dla samochodów – ale kiedy wjeżdżacie na chodniki, zajmujecie przestrzeń, która nie należy do was.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *