pultuszczak

Facebook


JESTEŚ POTRZEBNY TU I JUŻ!

2018-04-04 12:27:56

Z nowo powołanym zastępcą burmistrza Andrzejem Popowiczem rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Panie burmistrzu, chciałabym porozmawiać z Panem… dogłębnie i tak, aby pułtuszczanie dowiedzieli się czegoś konkretnego o Pana (chyba) niespodziewanej nominacji, o tym, co przed Panem i co za kilka miesięcy… Zgoda?

Pani redaktor, znamy się na tyle dobrze, że oboje wiemy: pani mojej odmowy by nie przyjęła, a ja odmówić pani bym nie potrafił. A więc zgoda.

Jak Pana znam, to się Pan bronił przed przyjęciem funkcji zastępcy burmistrza. Jak?

Przede wszystkim krótko. Rzeczywiście, prosiłem o więcej czasu na przemyślenie, ale go nie dostałem. Owszem, ja też lubię wygodę i spokój, tak łatwo jest przyglądać się i oceniać stojąc z boku, ale… Aby zostać dobrze zrozumianym posłużę się porównaniem: znajomi wiedzą, jak lubię wspinać się po tatrzańskich szczytach – może dlatego, że ryzyko pociąga i również we mnie istnieje potrzeba pokonywania słabości, lenistwa, czy po prostu sprawdzenia swoich możliwości. Zadałem więc sobie pytanie: jak będę czuł się w przyszłości, jeśli teraz nie przyjmę propozycji? To tak, jakbym stchórzył przed wejściem na szczyt, choć szansa może się nie powtórzyć.

Ładne obrazowanie… A kto Panu złożył tę propozycję? Jak Pana do niej przekonywano?

Propozycję złożyła mi pani burmistrz Dorota Subda. Oferta była konkretna i zdecydowana, jak osoba, która ją złożyła. Trudno odmówić w sytuacji, kiedy dostajesz komunikat: czeka cię dużo pracy i ogromna odpowiedzialność, ale jesteś potrzebny właśnie ty i to już, więc nie każ czekać.

Czytał Pan, co o Pana decyzji pisali pułtuszczanie, znani pułtuszczanie, na swoich FB? Jeśli nie, to powiem: cenią Pana, doskonale postrzegają, ale zarazem przestrzegają przed ratuszowym… bagienkiem i „niechodzeniem tą drogą”. Pan już się trochę rozeznał w ratuszu – Pan już dostrzegł, co piszczy?

Jestem z wyboru bardzo mało aktywnym użytkownikiem Facebooka, choć zwykle różne opinie czytuję. Teraz jednak nie bardzo miałem na to czas, a może nieco też unikałem sprawdzania, bo wiem, co w takiej sytuacji można czasem dowiedzieć się o sobie. Jeśli opinie były przychylne, to jest to dla mnie naprawdę bardzo miłe. Co do ratusza – spędziłem tam dziewięć ważnych dla siebie lat. Jeśli wtedy nie „zapracowałem” na złą opinię, to zaryzykuję jeszcze raz.

Wie Pan, to przestrzeganie… Ono ma również związek z Pana osobowością, z kulturą osobistą… W ogóle jest Pan mężczyzną, który nie mija się z inteligencją, z myśleniem… Pan będzie umiał huknąć na sesji? Uspokoić rozedrgane towarzystwo radnych? Przekonać do swoich racji?

Pohukiwania nie przewiduję. W uspakajaniu wskazany spokój, a do racji lepiej przekonywać argumentami. Na sesji radni dyskutują na różne ważne tematy, a w dyskusji powinniśmy zakładać możliwość porozumienia się. Jeśli czasem zdarzy się, że takiej woli nie będzie, to umiejętność huknięcia nic tu nie da.

No, racja… Ja w ogóle mam do Pana słabość… I myślę, że świetnie będzie Pan reprezentował URZĄD, znamy Pana z wystąpień, z poprawności językowej, politycznej też… Ale czego Pan będzie musiał się nauczyć/douczyć, by odpowiedzialnie pełnić swoją funkcję?

Wiele osób po moim powołaniu mówiło mi: dobrze, że to ty, bo już znasz to, czym zajmuje się samorząd gminy. Tak, sporo wiem, ale wiedza, którą mam, pozwala mi uświadomić sobie skalę swojej niewiedzy. Muszę się jeszcze bardzo wiele nauczyć. I to w działaniu, można by rzec „z marszu”. Ale bez obawy, nie zakładam, że mi się nie uda.

Panie burmistrzu, Pan mi zdradzi: do jakiej partii politycznej jest Panu najbliżej? Pan w ogóle jest partyjny? I już się boję odpowiedzi w… nie odpowiedzi.

No tak, wiemy oboje, że takie pytanie to dla mnie mała prowokacja. Ale cóż, rozumiem, że paść musiało. Partyjny nie jestem i biorąc pod uwagę swoją obecną funkcję i sytuację, w jakiej się znajdujemy, zachowam się jak dyplomata według Churchilla: dwukrotnie się zastanowię zanim nic nie powiem.

A ja bez zastanowienia powiem, że mało się… dowiem, chociaż uczta ze słuchania Pana odpowiedzi duża! Więc dalej… Ciekawa jestem jakichś Pana autorskich pomysłów na Pułtusk…

O tym za wcześnie mówić. Tydzień temu nie śniło mi się, że będę tu, gdzie jestem. Poza tym pamiętajmy, że jestem zastępcą burmistrza, więc swoją pracę traktuję jako wspieranie działań pani Doroty Subdy. Wszelkie swoje autorskie pomysły skonsultuję najpierw ze swoją szefową.

Zakres Pana obowiązków jako zastępcy burmistrza?

To reguluje Regulamin Organizacyjny Urzędu, zgodnie z którym zastępca burmistrza bezpośrednio nadzoruje pracę Wydziału Spraw Obywatelskich, Wydziału Gospodarki Gruntami i Architektury, Wydziału Zarządzania Kryzysowego, Spraw Wojskowych i Straży Miejskiej, a także takich jednostek organizacyjnych jak: Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Pułtuska Biblioteka Publiczna, Muzeum Regionalne, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki oraz Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.

Dużo! A Pana niedaleka przyszłość? Niedługo wybory, co po nich? Wróci Pan na stanowisko dyrektora Muzeum Regionalnego, jak spekuluje się tu i ówdzie?

Taki mam plan. Na czas powierzenia mi funkcji zastępcy burmistrza został mi udzielony urlop bezpłatny w Muzeum Regionalnym. Dzisiaj mam za zadanie pomóc sprawnie poprowadzić realizację zadań gminy do najbliższych wyborów samorządowych. W momencie, gdy wybrany zostanie nowy burmistrz, dobierze sobie do realizacji swoich planów ewentualnego zastępcę, a ja chciałbym dokończyć swoją siedmioletnią „kadencję” w Muzeum.

Pamięta Pan nasz wspólny wywiad – Pierwsza taka NOC dyrektora Popowicza? Od chwili objęcia przez Pana nowej funkcji znowu jest najchętniej czytanym tekstem na pułtuszczaku. A to świadczy o zainteresowaniu Pana osobą. Chciałabym, żeby ten wywiad przebił tamten!

To ciekawe. Wywiad pamiętam, ale to ciekawe, że wrócili do niego czytelnicy pułtuszczaka.

Panie burmistrzu, taki scenariusz… Pięknie się Pan sprawdził na swoim ratuszowym stanowisku i pada pomysł o to, aby Pan wziął udział w wyborach na burmistrza, to co?

Ręki sobie uciąć nie dam, bo nie chciałbym być kiedyś jednoręki – jednak dzisiaj nie przyjmuję takiej wersji wydarzeń do wiadomości.

No to co nam zostaje? Powodzenia!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *