pultuszczak

Facebook


JESTEM BARDZO ZADOWOLONY Z WYNIKU KONTROLI

2020-02-05 1:07:31

Z Pawłem Krężołkiem, prezesem TBS, rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Panie prezesie, dlaczego Pan nie zabrał głosu na ostatniej sesji, tej dotyczącej oceny pracy TBS?
Gdyż jestem stały w swoich poglądach i konsekwentny. Uważam zgodnie z opiniami prawnymi, które pokazaliśmy, że RADA jako organ nie może kontrolować spółek, bo spółki mają swój własny organ kontrolny, jakim jest RADA NADZORCZA. To była konsekwencja tego. Poza tym uważam, że moje zabieranie głosu zwiększałoby pewną nerwowość, podbijałoby atmosferę konfrontacji, do której dążyła druga strona, chociaż tu też były wyłomy – chociażby miłe słowa radnego Michała Kisiela z PIS-u pod naszym adresem, które pozwalają mieć nadzieję, że kontrola, w wypadku przynajmniej części radnych, nie służyła robieniu politycznego teatrzyku, a wspólnej, pogłębionej refleksji nad problemami mieszkańców. Dziękuję panu radnemu, ja również o panu Kisielu mogę powiedzieć same pozytywne słowa. Podsumowując brak zabierania głosu na sesji, to był taki taktyczny krok w tył.
Ta nerwowość byłby mniejsza, gdyby Pan powiedział to, co mnie teraz mówi.
Pani redaktor, zawsze jesteśmy mądrzejsi po fakcie.
Głośno jest o głosie jednej z pułtuszczanek, mieszkanki TBS-owskiego lokalu.
Ta pani w zeszłym tygodniu do mnie dzwoniła, wyjaśniliśmy sobie wszystko.
Co sobie wyjaśniliście?
Kwestię uchybów, że błędnie zinterpretowała zapis na rozliczeniu. Miała minus 6,7 metrów sześciennych, więc to na jej korzyść, że płaci mniej, bo ma nadpłatę. A ta pani zinterpretowała, że będzie musiała dopłacić. Wykazałem, wyliczając jej uchyby, które były jej naliczane, że średnią za zeszły rok miała lekko ponad 6%, czyli jest to wszystko zgodne z przepisami. Przepisy dopuszczają uchyby do 15%.
Te uchyby…
Właśnie, wyjaśnijmy sobie. To nie jest woda, która gdzieś ucieka lub znika. Uchyb to różnica pomiędzy odczytem licznika głównego (czyli tym licznikiem, wg którego nas jako TBS liczy PWiK), a licznikiem indywidualnym u lokatora. I z czego wynikają te uchyby? Z tego, że licznik główny jest bardziej precyzyjny. Wychwytuje tak naprawdę każdą kroplę wody, która wchodzi do budynku. Liczniki indywidualne nie są tak precyzyjne. To kwestia technologiczna, ale też finansowa – chociażby różnica taka, że jeden licznik główny to jest plus-minus tyle, co koszt ośmiu liczników indywidualnych. Oczywiście można byłoby jako licznik indywidualny montować te liczniki, które są głównymi, ale nie ma to ekonomicznego uzasadnienia. Licznik indywidualny nie wychwytuje krótkotrwałego użycia wody, chociażby szybkiego odkręcania wody dla opłukania rąk… Tego licznik indywidualny nie wychwyci, ale główny tak. Uchyb więc polega na tym, że rozliczamy proporcjonalnie do zużycia wody z licznika głównego różnicę, która jest z odczytów między licznikiem głównym, a sumą liczników indywidualnych mieszkańców danego budynku. Nie ma lepszego sposobu rozliczania zużycia wody w budynkach wielorodzinnych. Alternatywą jest rozliczanie według tzw. normy zużycia, ale wtedy osoba zarówno oszczędzająca wodę, jak i nieprzejmująca się jej zużyciem, płaci tyle samo.
Widzi Pan moje oczy? Może to wszystko za trudne do zrozumienia? Trzeba tłumaczyć…
Zawsze można przyjść na dyżur do mnie – w środy od 9.30 do 11.30 lub wcześniej umówić się telefonicznie na spotkanie w innym dogodnym dla mieszkańca terminie. Można się również spotkać z członkiem zarządu – Markiem Siekierskim, który odpowiada za sprawy techniczne w spółce. Jego dyżur jest w czwartek od 15 do 17. Dużo słyszeliśmy, że dyżur poza godzinami pracy TBS-u jest potrzebny, ale 5 tygodni z rzędu nikt na niego nie przyszedł, stąd ten dyżur odbywa się wyłącznie po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym. Można się na niego umówić, nie ma problemu, a numer do pana Siekierskiego jest dostępny na stronie spółki w BIP-ie. Wiele osób z tej możliwości już skorzystało, z czego wiele spraw zostało załatwionych w czasie rozmowy telefonicznej. Można również zgłaszać swoje uwagi i problemy na maila – tbs68@wp.pl. Jesteśmy otwarci i do dyspozycji mieszkańców.
Wie Pan, dyżury muszą być… Dyżurujący musi czekać na rozmówcę, a ten różnie, raz przyjdzie, raz nie.
Dzięki rozmowom wiele można sobie wyjaśnić, jak z tą panią z sesji… Wyliczyłem jej konkretny uchyb za każdy kwartał. Zwróciliśmy też uwagę, żeby rozróżniać wysokość czynszu od wysokości opłat eksploatacyjnych. Jak któryś raz człowiek słyszy o tysiączłotowych czynszach, to ma taki, delikatnie mówiąc, niesmak. Ciężko to komentować, bo czynsze tak naprawdę nie przekraczają w nowych budynkach około 600-700 zł. W starszych czynsz jest między 300 a 400 złotych. Natomiast reszta to opłaty za media. I żeby było jasne – za wodę, za ogrzewanie, za odpady – za to my nie zarabiamy nawet grosza. To co zbieramy, przekazujemy do PWiK, PEC, do gminy, a gmina do PPUK. Są oczywiście przypadki, że zarządcy nieruchomości biorą jakiś procent lub opłatę za rozliczanie mediów, my akurat nie bierzemy. My, na przykład w wypadku przypadku sprawy TEJ PANI bierzemy czynszu 380 zł, przy czym, tam gdzie są budynki gminne, jak w tym wypadku, ten czynsz przekazujemy do gminy. Mniej więcej na każde 1000 zł pobranych czynszów od mieszkańców w budynkach administrowanych przez TBS zostaje 70 zł.
Nędza.
I to są pieniądze na bieżące konserwacje, sprzątanie czy księgowość.
Panie prezesie, ile lat Pan zarządza TBS-em? I skąd Pan przybył do nas?
To już rok, bardzo szybko minął, choć był to bardzo pracowity rok, pełen wyzwań. Żartobliwie mówię, że przyszedłem z Mazowsza.
Znaczy, że z Mazowsza na Mazowsze.
Przez ponad 5 lata prowadziłem swoją działalność w Warszawie i w Płocku, zajmowałem się pozyskiwaniem środków unijnych. Prowadziłem również szkolenia między innymi w Zielonce i Mińsku Mazowieckim. Urodziłem się w Warszawie, jak zresztą wielu mieszkańców Pułtuska, z tego co słyszę.
I po roku Pan się rozpatrzył na dobre w tych TBS-owskich sprawach? Tak?
Tak! Uważam, że największym nieszczęściem spółki w ostatnich latach było to, że zarządy zmieniały się non stop, co cztery miesiące, co pół roku. I tak dopiero po roku mogę powiedzieć, że w pełni poznałem zasób, wiem, jakie są problemy, jakie priorytety, co musimy zrobić w pierwszej kolejności, a co może jeszcze poczekać. Wiem, że często priorytety administracji i mieszkańców potrafią się „rozjeżdżać”, ale przy ograniczonych środkach, jakimi dysponujemy, musimy w pierwszej kolejności wykonywać prace, które usuwają bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia, a dopiero na samym końcu dbać o estetykę.
I to wydaje mi się szczere, trzeba czasu na poznanie czegokolwiek.
Jasne, nie ma ludzi genialnych, którzy już po miesiącu pracy twierdzą, co trzeba robić. Oczywiście, miałem pewne odczucia, o których mówiłem w wywiadach i je podtrzymuję, że były popełniane daleko idące błędy. Cieszę się, że udało się nam wybudować budynek na Jana Pawła II 19 A, 48 pięknych mieszkań, ale mam taki wewnętrzny niesmak, bo budujemy mieszkania w standardzie lepszym niż niejednokrotnie developerski, ale jakim kosztem. W cenie tego budynku moglibyśmy zrobić daleko idące remonty dużej części obecnego zasobu.
Ale mieszkań nadal brak.
Nadal brak! Ale problemem głównym TBS-u nie jest brak mieszkań, ale stan techniczny zasobu, który generuje niewystarczającą jakość życia mieszkańców. Problemem jest też zadłużenie. Na dużą część dłużników nie mamy żadnego wpływu, bo nie mamy fizycznie gdzie zrobić eksmisji. Albo jeżeli możemy zrobić eksmisję, to możemy eksmitować z gorszych warunków do lepszych, a tu nie o to chodzi. Co jest potrzebne w TBS-ie? Pilna modernizacja obecnego zasobu, uwzględniająca zmiany prawne. Uchwała antysmogowa województwa mazowieckiego wprowadza od 1 stycznia 2023 zakaz używania tzw. pieców kopciuchów. To 38 budynków w zasobie. I to nie jest problem teoretyczny, tylko praktyczny i trzeba będzie się z nim zmierzyć, bo po konsultacjach z wieloma kominiarzami wiemy, że żaden kominiarz nie podpisze dopuszczenia instalacji grzewczej budynku z kopciuchami po 1 stycznia 2023. Bez wymiany źródeł ciepła mieszkańcy tych budynków będą skazani na bardzo drogie ogrzewanie prądowe.
Jeżeli Pan utrzyma się w fotelu prezesa TBS, bo różnie słychać, to Pan po prostu oszaleje z trosk.
Nie przejmuję się plotkami. Rozmawiam o faktach, a nie plotkach. Jest jeden czynnik, który może przesądzić o powodzeniu lub jego braku w wypadku naszych planów – pieniądze. Liczymy w tym względzie na wsparcie gminy oraz poszukujemy wsparcia zewnętrznego, np. programów unijnych, których jednak jest dziś mniej i są o wiele trudniejsze do pozyskania i realizacji niż programy tego typu w przeszłości. Niestety, w zakresie wymiany źródeł ciepła w zasobie przespano czasy, gdy można było łatwo pozyskać na ten cel duże środki.
Jakie macie relacje z gminą?
W zakresie spraw związanych z TBS-em mam znakomite relacje z panem burmistrzem. Burmistrz W. Gregorczyk rozumie skalę naszych wyzwań, na bieżąco zgłaszamy mu wszystkie problemy i potrzeby. Mamy nadzieję po ostatniej sesji, kiedy to padało zarówno ze strony burmistrza, radnych PFS-u i PSL-u, ale również radnych PiS-u, że spółka musi zostać dokapitalizowana, bo środki obecnie przekazywane na remonty są zbyt małe. Odbieramy to pozytywnie, aczkolwiek mamy na uwadze ostatnie sesje, gdzie TBS-owi najpierw zostało łącznie zdjęte 200 tysięcy z WPF-u, a na przedostatniej sesji radni PiS-u nie zgodzili się na sprzedaż działki na Nasielskiej, która mogłaby wygenerować około 400 tys. zł. Jak to odbierać? Jest to działka przy rozdzielni elektrycznej, kiepski teren do budownictwa mieszkaniowego. Padał argument, że tam kiedyś były domy, tak, ale przed czasem rozdzielni. Ten teren nadaje się jedynie na małą działalność produkcyjną, albo usługową – my takiej działalności prowadzić nie możemy, zgodnie z prawem TBS może zajmować się jedynie działalnością mieszkaniową.
Na co przeznaczyłby Pan te 400 tysięcy?
Chociażby na podpięcie do PEC bloków na Kolejowej. Brakowałoby już tylko 100 tysięcy, ale tę różnicę można by pokryć z funduszu remontowego budynku, gdybyśmy wiedzieli, że w danym roku nie będzie już wydatków związanych z konserwacją niewydolnego, indywidualnego ogrzewania gazowego. Albo w tej cenie byłoby możliwe podpięcie do PEC jednego z budynków poniemieckich wraz z jego termomodernizacją.
Apropo`s budynków poniemieckich… Trwa malowanie połowy bloku, o który było wiele należytego krzyku. Chodzi o blok naprzeciwko POCZTY.
Tutaj inwestorem jest gmina. Właśnie nieporozumieniem jest to, że 2 budynki poniemieckie są budynkami gminnymi, a 2 są wniesione do TBS-u, co powoduje, iż nie możemy wdrożyć jednolitego programu ich modernizacji, bo są dwa budżety i dwóch różnych, potencjalnych inwestorów.
No widzi Pan, kto by się w tym połapał!
I tak w dwa budynki można inwestować środki gminne, a w dwóch pozostałych możemy inwestować jedynie pieniądze spółki, nie mamy w tym zakresie wsparcia takiego jak przy budynkach gminnych. Dziwne to, tak samo jak to, że rodzinom niezamożnym zafundowano ogrzewanie elektryczne, ale to są błędy przeszłości, za które my nie odpowiadamy.
Słyszałam, że mieszkania na Jana Pawła II budzą duże zainteresowanie.
Powiem tak, że przygotowanie tej inwestycji było, że się tak wyrażę, dyskusyjne. W ramach jej planowania nie przewidziano przyłącza gazowego i trzeba było wydać 20 tysięcy złotych, nie zabezpieczono też kosztów nadzoru inwestorskiego – 7 tys. miesięcznie, czyli rocznie 84 tys. zł. I wszyscy, którzy zgłaszali, że kondycja spółki się pogorszyła, powinni wiedzieć, że i tak ta strata na połowę zeszłego roku była niska w stosunku do zaniedbań, które żeśmy zastali. Poprzedni prezes zwolnił dwie osoby, którym trzeba było zapłacić łącznie 40 tys. zł. ekwiwalentu za brak wykorzystanego urlopu oraz należnych odpraw i nagród. Środki na to nie zostały zabezpieczone, a jednocześnie decyzja o zwolnieniu została podjęta. Sprzęt elektroniczny zastałem w takim stanie, że non stop coś się psuło, zawieszało. Z tego też powodu podjęliśmy decyzję o jego niezwłocznej wymianie, co kosztowało 20 tys. zł. Więc i tak oceniam wynik na plus, wynik za 2019 będzie dodatni.
W takim razie co KOMISJA REWIZYJNA Panu i TBS-owi zarzucała?
Powiem tak, że od początku, kiedy przyszliśmy do TBS-u, odbywa się regularny sąd (a wręcz polowanie) nad TBS-em, nade mną i prezesem Siekierskim. Tylko problem, że za każdym razem, kiedy dochodzi do konfrontacji oskarżeń z dokumentami, wychodzi, że sytuacja spółki rzeczywiście zaczęła się pogarszać, ale w 2018, czyli głownie za rządów pani Subdy i pana prezesa Milewskiego. Ale trzeba przypomnieć, że my w 2018 przyszliśmy na koniec grudnia. Czyli, jeżeli odpowiadamy, to za jedną dwunastą roku, z czego zdaje sobie pani redaktor sprawę i zdają ją sobie czytelnicy „TP”, że nie mieliśmy żadnego wpływu na rok 2018. Gdy weszliśmy do spółki trwało już zamykanie i rozliczanie roku, za późno było na zmiany w założeniach i planach na 2018.
Więc zarzuty radnych PiS-u?
One powinny być skierowane do ich własnego obozu, czyli do pana prezesa Milewskiego i pani Subdy. Jeżeli 3 główne konkluzje z sesji nadzwyczajnej i pretensje do nas są takie, że nie jesteśmy z Pułtuska, że nie jesteśmy jako ZARZĄD dostępni 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, że sytuacja spółki się pogorszyła w 2018, to ja jestem bardzo zadowolony z WYNIKU KONTROLI. A CO DO PREKAZYWANIA DOKUMENTÓW – TO BARDZO SKOMPLIKOWANA SYTUACJA PRAWNA. Nie jest tak, że powoływaliśmy się na opinię prawną i wyroki sądów, że RADA nie może kontrolować spółek, bo nie chcemy się podać kontroli, że mamy coś do ukrycia. Chodzi jedynie o tryb przekazywania dokumentów. Dokumenty, o które KOMISJA występowała, zawierają dane objęte tajemnicą handlową przedsiębiorstwa.
Burmistrz?
Burmistrzowi są udostępniane, właściciel może w każdej chwili o nie wystąpić. Radny Skarżyński (jako jedyny radny dotychczas) wystąpił o dokumenty w trybie kontroli indywidualnej radnego, i te dokumenty uzyskał w zanonimizowanej formie zgodnie z prawem. Mamy opinię prawną kancelarii, która nas obsługuje, że RADA GMINY jako organ nie ma funkcji kontrolnych wobec spółek prawa handlowego, mogą natomiast kontrolować nas pojedynczy radni. Wiem, że to skomplikowane, ale taki jest stan prawny. Nie uciekamy od przekazywania dokumentów, jesteśmy transparentni, chodzi jedynie o to, aby był określony tryb. Jako prezes ZARZĄDU odpowiadam za to, że nie mogę tych dokumentów udostępniać bez podstawy prawnej.
Kropka!!! A co przed Panem w kwestii pogłosek o zmianie prezesa?
Jak już mówiłem, rozmawiam o faktach, a nie plotkach. Zobaczymy, co LOS przyniesie. Zawodowo mam gdzie wracać, więc jestem otwarty na każdy wariant, gdy chodzi o moją przyszłość. Chciałbym jednak móc zrealizować swoje zamierzenia, gdy chodzi o modernizację zasobu, gdyż rok 2019 był specyficzny ze względu na obciążenia finansowe związane z budową nowego budynku i nie mogliśmy podjąć wszystkich działań, które zaplanowaliśmy.
No to może do następnego wywiadu…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *