pultuszczak

Facebook


Jak zahamować dziedzictwo?

2020-10-08 11:37:49

Kilka dni temu, w trakcie spaceru z małżonką poprzez nasz piękniejący rynek, zainteresowaliśmy się prowadzonymi na zapleczu ratusza pracami budowlanymi

Z wykopów wyłoniły się żelbetowe ściany, jednak trudno domyślać się ich ostatecznego przeznaczenia i celu prowadzonych prac. Na szczęście na oknie Urzędu wywieszono tablicę informującą, co i po co się buduje, a także skąd wzięto fundusze. Stanęliśmy zatem przed tablicą, zaczytani, aż nieoczekiwanie małżonka ścisnęła mocniej moją dłoń, spojrzała na mnie oczami rozszerzonymi ze zdziwienia.
– Wczytałeś się?
– Tak, ale nie bardzo rozumiem.. to jakaś bzdura!
Sami popatrzcie na zdjęcia. „…zahamowanie dziedzictwa kulturowego dla przyszłych pokoleń…”. Brzmi ciekawie – chyba, że czytamy ze zrozumieniem. Autorowi zapewne chodziło o ZACHOWANIE dziedzictwa kulturowego. Przekręcenie tego słowa i zastąpienie go „zahamowaniem” wywraca do góry nogami sens komunikatu. Ktoś powie, że się czepiamy, że to nie ma znaczenia, ze przecież widać, że to „literówka”, lub – jak często w takich sytuacjach tłumaczą się urzędnicy: „oczywista omyłka pisarska”. Pomyślmy, jak to było: pojawiła się inicjatywa przeprowadzenia prac budowlanych zabezpieczających zabytkowe budowle, a hasło zachowania dziedzictwa kulturowego wymieniano pomiędzy urzędnikami dziesiątki razy. Podobnie było, kiedy występowano o fundusze, pisano projekt – wciąż urzędnicy przerzucali się „zachowaniem dziedzictwa”. To sformułowanie pojawiło się w dziesiątkach, może setkach dokumentów, powielanych i przekazywanych między urzędami. W końcu przyszedł dzień rozpoczęcia prac – i trzeba było zamówić i powiesić tablice informujące o tym co się robi, po co – i kto to finansuje. Jedni urzędnicy opracowywali tekst właściwy do podania na tablicy, kolejni urzędnicy ten tekst zatwierdzali, jakiś urzędnik tę tablicę zamówił – a kiedy wykonana tablica trafiła do urzędu, znów pojawiło się kilka podpisów na fakturze, potwierdzających, że wszystko jest tak jak powinno.
Panie burmistrzu, jak znajdzie pan wolną chwilę, niech się przez moment zaduma nad przyczynami tej drobnej, a jednak znaczącej pomyłki: skierował pan do tego zadania za mało urzędników…czy może raczej za dużo? I chyba przyzna pan, że to taka trochę freudowska pomyłka….A jeśli pana urzędnicy zdecydują się zamówić poprawione tablice, niech przy tej okazji wyjaśnią, co to są WALARY artystyczne.
Na koniec jeszcze jedna refleksja: przeczytaliśmy to, co na tablicy, pośmialiśmy się, poirytowaliśmy – ale nie dowiedzieliśmy się, co tam powstaje. Może o to chodziło?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *