pultuszczak

Facebook


JAK PIĘKNE SĄ PLOCIUSZKOWE WSPOMNIENIA

2017-12-15 10:05:30

Plociuszek to nasz felietonowy tekst związany z TYGODNIKIEM jak koci łeb z rynkiem. Od wielu lat. Jak wiemy od Czytelników, lubią go jednakowo kobiety, jak i mężczyźni. Są tacy, którzy zaręczają, że lekturę TP zaczynają od PLOCIUSZKA właśnie. Kiedy powstał pierwszy, redaktor naczelny powiedział, że będzie to PLOCIUCH. Poprosiłam o PLOCIUSZEK i tak zostało. Wszystko tu znajdziecie – ludzi i zdarzenia, obrazy. – PLOCIUSZEK wejdzie do historii Pułtuska, będzie bazą wiedzy o nas i o mieście – powiedziała kiedyś dyrektor Muzeum Regionalnego Anna Henrykowska. A ponadto? Ponadto to w żadnej gazecie lokalnej takiego (ani podobnego) PLOCIUSZKA nie znajdziecie… I to w całym kraju!

Rok 2013
Nasz wiceminister Tadeusz Nalewajk znowu zadaje szyku, i znowu wąsami. Wyszło na nasze, GMD, plociuszkowaliśmy o tym, że Tadeusz na wąsy jest skazany. Pan Tadzik bez wąsów to jak PSL bez… Kłopotka, albo Janusz Piechociński bez… grzybów. Sam wiceminister nam powiedział, że bez swojego atrybutu był mocno nierozpoznawalny. Z trudem rozpoznała go nawet własna siostra, a ksiądz w Przewodowie zupełnie nie. Lubimy się wspólnie pośmiać. Niedawno, wracając do wspólnego spotkania wigilijnego w pniewskiej Kuźni Kurpiowskiej, pośmialiśmy się ze zdjęcia naszego autorstwa, które naczelny Jarek Kopeć podpisał Czterej pancerni i… piec. Pancerni, trzej – Tadeusz, Czesław Czerski i Irek Purgacz, stali przy piecu właśnie. Kto był czwartym pancerniakiem, nie pamiętamy.
Ta Wigilia w Pniewie. Bywa nas tam dużo, raczej ci sami goście. Tajemnicą jest dla nas, kto przyjedzie, kogo zabraknie. A chciałby tam być każdy. Szefowa Halinka Witkowska kieruje się swoją filozofią, jej się nie da nic narzucić i nie kieruje się żadną, ale to żadną poprawnością polityczną. Wójt Kaczmarczyk chyba ją za to ceni. Fajny gość, coś się zgadało przy pierogach, że on nie wie, jakie ma pseudo w środowisku. Zdradziliśmy mu – Piękny Włodzio. Powiedział, że nie wiedział…
Radna miejska Beata śliczna Kowalska to babeczka, która umie dowartościować największego zgreda i najsmętniejszą pesymistkę. Komplementy prawi cudne, niewymuszone, wprowadzający w dobry humor największego smętka.
Hasając po Skarpie w sobotnie przedpołudnie, natknęliśmy się na kilku młodych mężczyzn. Stali przed klatką schodową, kurzyli faje, pili piwko. Spytaliśmy ich, czy mamy udawać, że ich nie widzimy, czy życzyć smacznego. Mamy, niestety, taką manię pedagogizacji, wyniesioną z pierwszego zawodu. Panowie zaczęli utykać papierosy po rękawach, a jeden z nich zakrzyknął z serdecznością w głosie: „O, moja pani polonistka, kochana! Ale my pijemy tylko polskie piwo, polskie!” Taki obrazek. Czy poza Pułtuskiem byłby nam, GMD, dany?
Pan Edward Malinowski, którego słuchać możemy godzinami, został uhonorowany podczas Konkursu Pieśni Patriotycznej „Pieśń ujdzie cało…”. Teraz to on ci „pułtuski strażnik pamięci narodowej”. My się cieszymy, bo panu Edwardowi ów tytuł przynależy jak Narew i najdłuższy rynek w Europie Pułtuskowi.
Wicestarosta Andrzej Dolecki skomplementował naszą wyraźnie czerwoną szminkę na ust koralach. „Chyba pani redaktor wie, że dziś będzie dużo chłopów?” – zagaił. „Chłopolożka z nas żadna, jeden mąż przez caluśkie życie, ale co to ma wspólnego ze szminką?” – spytaliśmy. „Ano to, że chłop jak byk, reaguje na czerwone” – usłyszeliśmy. Zareagował tylko jeden, na nasz… zegarek”. Starosta dwojga imion Wroniewski. Spytał, czy kupiliśmy go za swoje pieniądze.
Słyszymy, że rodzi się w pułtuszczanach świadomość sprzątania po swoich psach. Chociaż ci, którzy owej świadomości już liznęli, nie do końca są jeszcze gotowi na sprzątanie kup. Właściciel dużego psa, na przykład, odbytnicze dzieło swojego czworonoga, pokrywa… trawą. Pies się wygina w kabłąk, pan się schyla, zrywa garść trawy i kładzie na wydalinę. Ciekawi jesteśmy, czym będzie maskował g… zimą?
Chyba nigdy nie plociuszkowaliśmy o Krzysiu Kamińskim, który naszym pułtuskim showmanem, wodzirejem, reżyserem jest! Humor, dowcip, elegancja sceniczna i nuta dobrej starodawności (odwołanie do przedwojennych artystów), którzy kulturę mieli w swej wrzącej krwi. Podobnego usposobienia artystycznego jest także Janusz(ek) Borzyński, z którym Krzyś stanowi wielkie – niezbyt rozbudowane gabarytowo – DUO. Ostatni popis dali w dni miasta. I był przedni. Obaj zresztą przed laty prowadzili Pułtuską Młodzieżowo-Dziecięcą Rewię TĘCZA. Pamiętamy wywiad z nimi – gadali obaj naraz i każdy z osobna i wszystko co powiedzieli, miało sens. Oni są jak kubek w kubek. A ponadto zapaleńcy.
Pozytywnie zakręconym facetem jest u nas również redaktor Józio Śniegocki, nasze pułtuskie okno (telewizyjne) na świat przez całe dziesięciolecia. To on pokazywał Pułtusk i pułtuszczan w telewizji, w kanale lokalnym, mazowieckim. To studnia wiedzy bez dna, dziś chroni od niepamięci wydarzenia i uroczystości miejskie. W dodatku to fajny facet, z dużą kultura osobistą, z piękną żoną u boku. Barwny człowiek. I z tych sławnych Śniegockich, zasłużonych dla miasta. „Co to za człowiek – usłyszałam – nie przejdzie bez przywitania się i porozmawiania”.
Na zdjęciu: Radna miejska Beata śliczna Kowalska to babeczka, która umie dowartościować największego zgreda i najsmętniejszą pesymistkę. Komplementy prawi cudne, niewymuszone, wprowadzający w dobry humor największego smętka.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *