pultuszczak

Facebook


Ja tych pieniędzy panu nie zapłacę!

2020-07-15 9:59:56

Lokatorzy zdecydowanie przeciwko 40 – procentowej podwyżce czynszów

Pod koniec marca tego roku, osoby zamieszkujące w mieszkaniach komunalnych dostały zawiadomienie o nowej stawce czynszu w kwocie 9,98 zł za metr, obowiązującej od 1 lipca tego roku, co oznacza 40% podwyżki w stosunku do poprzednich czynszów, jeżeli danego budynku nie dotyczą procentowe odliczenia związane z czynnikami obniżającymi wartość użytkową lokalu, czyli wiek budynku, brak centralnego ogrzewania, wspólna łazienka itp. W konsekwencji wysokie czynsze mają na przykład mieszkańcy odremontowanej części poniemieckiego bloku przy Traugutta 23 czy Jana Pawła II 19 B. Ich przedstawiciele przybyli na sesję, a wcześniej do biura Rady Miejskiej wpłynął wniosek o obniżenie nowych stawek czynszu. Lokatorzy mieszkań komunalnych argumentują, że tak horrendalna podwyżka zupełnie nie ma uzasadnienia w kalkulacjach przedstawionych we wcześniejszej odpowiedzi burmistrza na ich pismo. Burmistrz powołuje się na rozporządzenie wojewody, przeprowadzając czysto matematyczne wyliczenia, natomiast mieszkańcy na Ustawę o ochronie praw lokatów, której zapisy mówią, że podwyżka czynszu w skali roku może wynieść maksymalnie 10 procent, ale tylko jeśli właściciel budynku udowodni, że poniósł nakłady związane stałym ulepszeniem lokali.

Z kolei w odpowiedzi burmistrza można przeczytać, że 30 stycznia tego roku radni miejscy podjęli uchwałę, która stanowi, że wpływy z najmu lokali komunalnych powinny pokrywać nie tylko bieżące koszty utrzymania lokali, ale również zapewnić środki na remonty.

Z tymi remontami, jak najlepiej wiedzą sami mieszkańcy, bywa różnie. Lokatorka z alei Polonii napisała do naszej redakcji:

– Nasz budynek został zgłoszony do ekspertyzy. Po długim czekaniu i interwencjach włożyli jakieś plomby, rzekomo by sprawdzić, jak szybko osiada. Wprowadziliśmy się tu 4 lata temu. Wyremontowaliśmy, a ściany znowu popękane, aż szkoda coś tu robić. Czynsz 540 zł, do tego woda, podgrzanie, razem 932,76 zł. Nie ma żadnych remontów, nawet jak prosiliśmy o domofon to uznano że i tak nie zda egzaminu. W naszej klatce czasami śpią bezdomni, w bramie wszyscy się załatwiają, piją, rano sprzątane są butelki. Śmietnik otwarty, każdy może tu wejść. Był projekt zrobienia podwórka za czasów Nuszkiewicza, ale wszyscy o tym zapomnieli. Szczury – wstawiłam zdjęcie jak chodzą swobodnie, dopiero ktoś się tym zajął i trutka została rozłożona

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej, gdzie był omawiany temat podwyżek, też nie zabrakło głoów krytyki.

Mieszkanka z Jana Pawła:

– Jak dostawałam to mieszkanie pół roku temu, pan burmistrz mówił, że to taki luksus jest. Jeszcze nie zdążyłam zamieszkać, a już mi zaczęły spadać płytki. Miałam zalaną piwnicę, nikt mi w tym nie pomógł, wzywałam wodociągi. Tak nam pomagacie za te nasze pieniądze. Jest pandemia, ludzie coraz mniej mają pieniędzy, a wy nam mówicie o podwyżce 40 procent. My nie mamy takich podwyżek pensji jak wy sobie dajecie, nam nikt nie daje na podstawie tarczy tylko raczej zabiera. Na dodatek wszystko się wali i o każdą rzecz trzeba błagać.

Mieszkanka z Traugutta 23, zwracając się do burmistrza:

– Po podwyżce za mieszkanie 36 metrów będę płacić 609 zł, a mój syn ma takie same mieszkanie w spółdzielni i płaci 370 złotych. Jak to jest? Skąd te podwyżki się biorą?Ja mam 83 lata, od państwa dostałam trzynastkę i mnie państwo objęło ochroną, a pan mi podwyższył czynsz o 100 zł miesięcznie czyli 1200 zł na rok! Ja panu przyrzekam, że ja tych pieniędzy panu nie zapłacę, a pan mnie nie wyrzuci, bo nie ma pan prawa.

To fakt, dla emeryta podwyżka czynszu o 100 zł miesięcznie plus szereg innych opłat, za ogrzewanie, wodę, jej podgrzanie to naprawdę znaczne obciążenie. A przecież z założenia mieszkania komunalne są przeznaczone dla osób o niższych dochodach. Tymczasem ci, którzy kupili mieszkania od pułtuskich deweloperów, czy też mieszkają w spółdzielni, nie mogą się nadziwić, jak wysokie opłaty ponoszą lokatorzy komunalnych, których stan, nie ukrywajmy, pozostawia przeważnie wiele do życzenia. W dodatku ciągłe dopłaty, np. za tzw. uchyby wody, dziwne i nigdzie na taką skalę niespotykane w Pułtusku zjawisko, o którym pisaliśmy kilkakrotnie. Ogrzewanie, mimo że z PEC- u, w mieszkaniach komunalnych też jest droższe niż w spółdzielni zaopatrywanej w ciepło przez to samo przedsiębiorstwo.

Radni nie przychyli się do wniosku mieszkańców, a tym samym od lipca tego roku lokatorzy będą płacić wysoki czynsz. Przewodniczący Ireneusz Purgacz, zresztą zgodnie z sugestią mieszkanki z Traugutta 23, zapowiedział, że radni będą wychodzić na tzw. wizje lokalne czyli sprawdzać warunki i konieczne remonty w budynkach, natomiast on sam zwróci się pisemnie do prezesa TBS-u o przedstawienie listy remontów, jakie wykonano własnie z opłat czynszowych w poszczególnych budynkach w 2019 roku. Stwierdził również, że zadaniem administracji jest zapewnienie mieszkańcom zamykanych wiat na odpady segregowane, by nie było możliwości podrzucania śmieci.

Na koniec jeszcze jedna refleksja, która narodziła się tuż po rozmowie z inną młodą pułtuszczanką. Ta oczekuje na przydział mieszkania od gminy i ostatnio była zmuszona odmówić, gdy pokazano jej lokal w budynku przy Daszyńskiego. Piec kaflowy w każdym pokoju, grzyb, wszystko do remontu. Jeśli rodzina chciałaby się tam wprowadzić, musi zainwestować niemałe pieniądze w coś, co i tak nigdy nie będzie ich własnością. Czynsz 500 zł płatny od zaraz, bez możliwości zawieszenia go np. na okres roku, ze względu na fakt, że lokatorzy przeprowadzą ów remont, przez co znacznie podniosą standard gminnego lokalu. Czy to przemyślane działania? Niech każdy odpowie sobie sam.

Zdjęcia dodane do artykułu pochodzą właśnie z mieszkania na Daszyńskiego,  z kolei dziura w ścianie to budynek komunalny w alei Polonii. Naszym czytelniczkom dziękujemy za udostępnienie zdjęć.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *