pultuszczak

Facebook


Ja nie wiem, dlaczego to ludzi poraża

2015-07-21 6:51:17

Ze Sławomirem Blochem, członkiem zarządu PPUK, rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Panie prezesie, pani  prezes zleciła Panu jakieś określone zadania, jeśli chodzi o czystość miejską?

Nie mamy takich podziałów, obydwoje stanowimy o wszystkim.

Co to znaczy o WSZYSTKIM?

O porządku – o  opróżnianie miasta z nieczystości stałych, koszy, ulic, placów, schodów… Męczy nas trochę sztuczny podział ulic i dróg  – powiatowych i gminnych, krajowych i wojewódzkich. Weźmy schodki prowadzące na Widok, teoretycznie nie są nasze, ale robiliśmy tam barierki, naprawialiśmy je.

W polu widzenia macie kwiaty i zieleńce.

Tak. I skwery, parki, ronda… Nie wiem, czy mieszkańcy zauważyli nowe rondo Ofiar Katynia i sporo nasadzeń. Ładnie jest przy Nepomucenie i już jest przewidziana likwidacja starych, wrośniętych w ziemię  krawężników w alejkach Gomulickiego. W lipcu najpóźniej będzie to zrobione. Pozbędziemy się też fragmentarycznego żywopłotu. To ciche, ustronne miejsce i myślę, że będzie opracowany specjalny projekt na upiększenie tego miejsca.

I to mogłoby się zdarzyć jeszcze do września?

Tak. Burmistrz powiedział, żeby się tych resztek krawężników i żywopłotu pozbyć, ale żeby nie wykonywać pracy podwójnie, bo tam jeszcze trzeba uporządkować nieczynne, zdewastowane latarnie, więc dobrze byłoby wykonać wszystko za jednym zamachem. No i kwiaty też się pojawią.

Ławki bez siedzisk!

Będą te siedziska, wszystko kupione. Tam wieczorami jest ciemno, a ciemność sprzyja chuliganerii. Podetniemy też gałęzie drzew, żeby można było spokojnie przechodzić. Jak będzie przestronniej, może mniej będzie dewastacji.

Kwiaty w mieście. U nas jakieś biedniutkie, nie rozkrzewione. Wczoraj wróciłam z wycieczki po Polsce, widziałam kwiaty kaskadowe… U nas sadzi się kwiaty bez żadnego pomysłu, nie dba się o koloryt, o formy kwietne…

Kwiaty zamawia UM, nie my. Nasze panie wciąż dokupują kwiaty, dosadzają w miejsca tych wyrwanych. Na Świętojańskiej już były ubytki, złodzieje „zakosili” kwiaty również przy Urzędzie. A kolorystykę kwiatów też wybiera ratusz i pani odpowiedzialna za nie też nie jest zadowolona.

To bardzo dziwne! A kiwające się znaki drogowe i informacyjne… Takie krzywe, pochylone znaki nie pozwalają dobrze myśleć o dbających o miejski porządek. Ot, żelazny pręt wsadzony w ubitą ziemię…

Wszystkie oznakowania, najpierw na Wyspie, będą nowe, stylizowane. Żeby nie było, że latarnia jest z tej parafii, a znak informacyjny z innej. A znak  przy pasażu Klenczona już dobrze stoi.

Jestem pomysłodawczynią, dowód w archiwalnych numerach TP, zakładania kostką chodnikową miejsc po wyciętych drzewach. Jeśli nie nowe drzewo, to przynajmniej pozbycie się miejsca po rzezi…

Tak też zrobiliśmy na Świętojańskiej. Będziemy tak sukcesywnie postępować. To wszystko jest praca na nie od razu.  Tendencja jest taka, żeby nie sadzić drzew, a niwelować te miejsca po wyciętych  drzewach.

To tendencja nasza czy ogólnopolska?

Nie wiem, czy ogólnopolska. Jednym się to podoba, drugim nie. Jeśli  zaś chodzi o chodniki, to robimy wycenę w parku Piłsudskiego (ogródek jordanowski – gmd), tam nie ma chodników, są tylko obrzeża.

Suche drzewa do wycięcia, są takie, zlokalizowałam je…

Wytniemy. Ostatnio usuwaliśmy konary zagrażające przechodniom i budowlom nad kanałkami. Na sygnał, podjąłem temat, ale drzewo było nie nasze! Powiatowe. Pismo poszło do starosty i ma być pozwolenie na wycięcie tych drzew.

Oby nie za pochopne było to wydawanie pozwoleń…  Spacerniak?

Nie patrzyłem jeszcze, co tam. Ale amfiteatr został bardzo ładnie wysprzątany, widziała pani? Czyściutko. Przy okazji podcięliśmy gałęzie, elektrycy się nimi zajęli. Zdjęli przewody, bo tam są nie działające latarnie. Nie ma śmieci, liści, trawa wystrzyżona.

W spacerniaku też mnóstwo pozostałości po krawężnikach. Kiedy nie będzie Pan miał co robić, proszę o nich pomyśleć.

Ja nie wiem, czy będzie taki czas.

 Pan się schyla po papier leżący na ulicy, wyrywa chwasty z trawników… Pułtuszczanie znają to z Internetu, ja widziałam osobiście, przejeżdżałam, kiedy Pan wyrwał chwast. Jechałam nomen omen z pracownikiem szkoły golądkowskiej i on mi powiedział, że w Golądkowie też tak Pan dbał o porządek…

Ja nie wiem, dlaczego to ludzi poraża. Idę lub jadę rowerkiem, patrzę, rośnie coś lub leży, więc podnoszę i wyrywam. Na trawniku  to rzepak chyba  był… Przeraża  mnie, że człowiek przestaje być anonimowy. A co by było, gdybym ten chwast wyrzucił na trawę? Jak to trzeba się wszędzie pilnować!

Pan patrzy na Pułtusk nowym, golądkowskim spojrzeniem. Jakieś uwagi?

Pierwsze – jestem przekonany, że zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Drugie – nie tylko służby porządkowe powinny dbać o czystość. Nie jest trudno rzucić papier do kosza.

Koszy brak.

Są zamówione –  kilkadziesiąt sztuk, zamówił ratusz. Staną na 3 Maja i przy ławeczkach.

     Brudne mamy chodniki przed sklepami, przed barami plamy po lodach, po oleju.

Dzisiaj prawdopodobnie odbiorę szczotkę przystosowaną do mycia i zamiatania. A w ogóle to jest taki konflikt interesów…  Nasza duża zamiatarka chodzi rano po Świętojańskiej, sprząta, a potem ludzie odpowiadający za swoją część chodnika zmiatają nam brud na pobocza.

Ile Pan już sprawuje swoją funkcję? Co jest Pana sukcesem?

Od 30 kwietnia. Indywidualnego sukcesu nie mam, działamy jako załoga – pani Cachel, pan Dolecki, ja i nasza prawa ręka, pan Grzegorz  Prusinowski. Dodam, że nasze panie sprzątaczki naprawdę dobrze dbają o czystość, są pracowite.

Takie mam jeszcze pytanie… Przed blokami jest coraz ładniej, mieszkańcy zakładają pod swoimi oknami trawniki, sadzą krzewy i kwiaty, podlewają je. Składają się na kwiaty i w związku z tym pytają, czy ktoś może ich wesprzeć finansowo lub w inny sposób. Co Pan na to?Czasem to niekoniecznie chodzi o pieniądze, ale o inny rodzaj pomocy. Na początku mojej pracy w Pułtusku,  pani mieszkająca przy alei Polonii poinformowała mnie, że nie może korzystać z pojemnika na domowe śmieci. Pani sobie wyobraża, co to znacz trzymać śmieci w domu przez dwa tygodnie?

No absolutnie NIE i po trzykroć NIE.

Właśnie, i ja poszedłem do wspólnoty mieszkaniowej i uzgodniłem, że postawię tam  stu dwudziestkę i ta  pani ma wreszcie swój kosz na odpady. Żaden koszt, a jakie ułatwienie życia. 

Jak to się dzieje, że jeden MOŻE coś załatwić, a inni NIE? No dobrze, ale co z tymi przyblokowmi ogródkami? 

Powiem szczerze, jeszcze tej sprawy nie zgłębiłem.

To ja Panu życzę, żeby Pan się tak ciągle pochylał… No nie, co ja mówię, raczej żeby Pan nie zatracił tej swojej cechy spostrzegawczości. Panie Sławomirze, i proszę jeszcze zerknąć na bulwary nadkanałkowe.

(Telefon po naszej rozmowie: – Jest czysto).

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *