pultuszczak

Facebook


Dziś Centrum Medyczne GajdaMed

2015-10-06 5:29:21

Pułtuskie pomieszczenia użyteczności publicznej – banki, poczta, apteki, recepcje w przychodniach lekarskich, apteki, biura firm i instytucji, sklepy, bary, restauracje – są coraz estetyczniejsze. Jak na dłoni widać zmianę w stosunku do lat poprzednich

Inna niż kiedyś jest również obsługa w wymienionych miejscach – jest coraz bardziej kompetentna, także pomocna i życzliwsza dla zainteresowanych. Dziś już nie do pomyślenia jest, żeby ekspedientka zagadnęła klienta słowem „Co?”, czy żeby urzędniczka zwróciła się do petenta „Niech mi pan nie zawraca głowy”. Oczywiście zdarzają się i niestosowne zachowania w stosunku do klientów/ petentów/ pacjentów, oraz miejsca, które chcielibyśmy jak najszybciej opuścić ze względu na różnorodne niedogodności.
„Tygodnik” będzie się przyglądał takim miejscom – in plus i in minus. Dziś pod lupę bierzemy Centrum Medyczne GajdaMed, przez które przewija się codziennie setki osób. Tu pacjenci mogą liczyć na profesjonalną, kulturalną obsługę pań recepcjonistek oraz oczekiwanie w kolejce do lekarza w przyjemnym dla oka miejscu, estetycznym, czystym oraz dostępnym dla pacjentów na wózkach inwalidzkich (także WC).
Redakcja „TP” prosi swoich Czytelników o wskazywanie przyjaznych miejsc w naszym mieście z życzliwą, kompetentną i pomocną obsługą. Chcemy wiedzieć, że praca w usługach jest OK., że pracują w niej ludzie, którzy mają przeświadczenia, że praca w biurze, sklepie, w kasie, w pubie czy w rejestracji nie jest gorszej kategorii i że nie wywołuje w nich frustracji. Wreszcie, że interesantów obsługują kulturalne i przygotowane do wykonywania swoich czynności osoby.
PS Sama temat podjęłam i sama problem wykrakałam. W dużym sklepie z zabawkami wybrałam zestaw do zabawy w montera. Nie wszystko w nim było dla mnie jasne i nie wiedziałam, co do czego… Młoda ekspedientka objaśniła: – Tu jest młotek (widziałam go), tu są śruby (też je widziałam), tu maseczka (tej bym się domyśliła, gdybym otworzyła zestaw)… I dalej byłam „zielona”. Gdyby nie mam dziecka, które już „przeżyło” małego montera, zabawki bym nie kupiła… To ona wytłumaczyła mnie, co do czego i czy zabawka warta nabycia.
Dlatego prośba, piszcie też do nas o miejscach (osobach), które należy omijać szerokim łukiem.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *