pultuszczak

Facebook


Dziennik z czasu zarazy, cz. II

2020-04-23 2:28:53

PANDEMIA! Groźne słowo. Strach, nawet przerażenie. Skoszarowanie w domach. Maseczki i rękawiczki. Zapytaliśmy pułtuszczanki mieszkające w mieście nad Narwią i te rozsiane po świecie, jak spędzają tan trudny dla całego świata czas…


KATARZYNA WIŚNIEWSKA, HOLANDIA
Grażynko kochana, u mnie to nic specjalnego się nie dzieje. U nas we wsi życie toczy się tak jak przed zarazą, chodzimy do pracy, możemy na spacer, rowerem pojeździć, spotkać się ze znajomymi (w małym gronie oczywiście). Pewne zalecenia są trochę absurdalne, bo wyobraź sobie, że ja w swoim domu mogę przyjąć 3 osoby, czyli Fulco i ja to już dwie, plus te trzy to pięć, na przykładowo 20 metrach kwadratowych. Sytuacja zagęszczenia się zmienia w momencie, kiedy rodzina jest pięcioosobowa plus te 3 przychodne… Ha ha!
Mogę bez problemu zakupy zrobić – dla mnie nowością jest zakładanie rękawiczek przed wejściem, nie jest to obowiązkiem… Ale jestem leniwa. Nie chce mi się też poręczy wózka dezynfekować.
Co prawda, cała sytuacja pokrzyżowała mi wiosenne plany, bo miałam zamiar jechać na krótki wypad do Zakopanego (nie udało się) i czekałam na przyjazd mojej Alki i przyjaciół na Dzień Króla 27 april.
Wiesz Grażynko jak tu jest super na Dzień Króla?! Każdy może przed domem wystawić na sprzedaż, co mu już nie przydatne. Za grosze można kupić cudowne rzeczy, ja uwielbiam tak chodzić i wyszukiwać przedmioty. I przez cały rok nie mogę się doczekać na ten Dzień. W tym roku wszystko odwołane, zresztą tak jak wszędzie. Odbiję sobie za rok.
A wiesz, że takie przymusowe siedzenie w domu też ma dobre strony? W końcu zabraliśmy się za odświeżenie naszego domu (co zawsze było na drugim planie, bo jak weekend i ładna pogoda, to myk do campera i wyjazd, malowanie nie ucieknie, ha ha).
Mam nadzieję, że ta nienormalna sytuacja szybko minie, a tymczasem nadrabiam zaległości domowe i ogrodowe. Pozdrawiam Cię ciepło ze słonecznej Nederland i do szybkiego zobaczenia!

JADWIGA KAŹMIERCZAK
Jak spędzam czas pandemii? Mam wielkie szczęście, że mieszkam w domu z ogródkiem. Czas, gdy nie można wychodzić z domu, spędzam właśnie tam. Przytargaliśmy z mężem stary rower stacjonarny, kółko do robienia skrętów tułowia, a w futrynie drzwi mam zamontowane sznurki do ćwiczeń barków. No i mam schody na piętro, które staram się pokonywać kilka razy dziennie.To jest moja gimnastyka.
Mój mąż Janek robi zakupy w sklepie na ul. Nasielskiej. Chodzi dwa razy dziennie z pieskiem i kupuje w nadmiernych ilościach. We wtorki kupuje też nasz ukochany Tygodnik Pułtuski. Jestem w grupie osób najbardziej zagrożonych koronawirusem. Będę musiała uzupełnić leki. Uczę się co to jest e-recepta i pójdę do lekarza… przez telefon. Na bieżąco śledzę wiadomości o pandemii i piszę kronikę rodzinną. Śledzę jej rozwój i czekam, kiedy przestanie rosnąć liczba zachorowań. Na Facebooku mam wielu znajomych. Przesyłają wiele ciekawych wiadomości. Należę do wielu grup. Śledzę naszą Anetę Szymańską, która pisze jak teraz jest w Izraelu, o kuchni żydowskiej, sztuce i roślinności. Ale dziś mam dzień bez FB.
W moim ogrodzie na wiosnę też jest dużo roboty. Roślinność w tym roku jakoś spóźniła swoją wegetację. Nie ma gdzie kupić ładnych kwiatów do ogródka. Szkoda, że nasz rynek jest zamknięty. Czekam, bo w maju kupuję sadzonki kwiatów, pomidorów i innych warzyw. Jestem bardzo zajętą osobą, a czas mija mi bardzo szybko.
Najgorsze były święta” bo byliśmy z mężem sami. Przygotowałam śniadanie wielkanocne i odbyliśmy z dziećmi konferencję przez telefon. Teraz to są cuda w tej cyberprzestrzeni. Można się widzieć podczas rozmowy, przesyłać filmy, zdjęcia i zapisywać rzeczy na później do przeczytania, czytać audiobooki i zwiedzać muzea…Można to wszystko robić nie wychodząc z domu. Czasem tylko uronię łezkę, bo mi tęskno za moją córką Beatą i wnuczkiem Olafem.
Co jeszcze? Gotuję, sprzątam, leżę i śpię. Dość powiedzieć, że po mojej stronie łóżka prześcieradło zrobiło się jak dziurawe sito.


GRAŻYNA M. DZIERŻANOWSKA
1 kwietnia, środa, 2020
Moje imieniny, wiele życzeń, pierwsze od Andrzejka Grabowskiego, drugie od dra Szczepana z pułtuskiego szpitala, ostatnie od Maryni Chmielewskiej, po 23. W prezencie od K. kanapki na śniadanie, tzw. inżynierskie, pod linijkę – wszystko przycięte, kwadraty, prostokąty…
A potem las, ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna na Popławach. Nie zdechłam, ponad 5 km
z kijami, bez żadnego treningu, a ostatnie chodzenie miałam kilka lat temu. Dałam się namówić! Na gimnastykę też.
Kasia Maryniak zadzwoniła. To przemiła osóbka. Rozdaje żywność potrzebującym w naszym mieście. „A biedy u nas dużo” – powiedziała mi w wywiadzie sprzed zarazy.
2 kwietnia, czwartek, 2020
Potwornie się boję, żeby nie zachorować, żeby się nie zaziębić, żeby esica wytrzymała. Ciśnienie krwi… I lęk o najbliższych jest przerażający. To ciągłe „Myj ręce, chodź w maseczce!”. Atessa mówi: „Mamo, i po co mi to mówisz! Przecież wiem”. Wiem. Ale matka myśli, że jak POWIE, to POWIE. To zapadnie w pamięci, że ustrzeże przed złem.
Atulka mi powiedziała: „Nie chcesz wiedzieć, co Olek powiedział”. Ja: „Chcę”. Ata: – OK. „Ten pierdorobot jest durną cipą”. „Bujna wyobraźnia” – mówię.
Wniosek? Chłopiec to nie dziewczynka! Ata miała mniejszy zasób TYCH słów. Raz przyszła z przedszkola, weszła do pokoju, spojrzała na bałagan, który uczyniła nasza spanielka i powiedziała: „Ale tu burdel!”. A miała trzy lata.
Hala Witkowska zadzwoniła. Ma się dobrze, wesoła.
3 kwietnia, piątek, 2020
Lęk w nocy, myślałam, że sobie nie poradzę, serce mi mdlało. Ale ranek przyniósł otuchę. K. znowu prał mi umysł, dobrze to robi. Działa jak psychotrop. Rozmowy z Wandą. O horrorach, które wysłuchała i zobaczyła w telewizji. A ja wolę Jackowskiego, który wieszczy, że słońce kwietnia wygasi epidemię, wiadomości, że Dania już ogłosiła sukces, że optymistyczniej we Włoszech, że w Chinach coraz spokojniej. Myślę, że lubię, być oszukiwana, może inaczej, niedoinformowana w sprawie horrorów. Wciąż zdobywam materiały do gazety, mam pomysły, sama nie wiem, czyja w tym ręka. Dziś, mam nadzieję, będę sadzić bratki na tarasie. Takie barwne słońca.
Mój kochany uważa, że maseczka go pije. Nosi szal, zakrywa nim usta i nos, nosi rękawiczki. Tak robi zakupy.
Nowość rządowa: w święta będzie mogło uczestniczyć w kościelnych mszach św. 50 osób. Buntuję się przeciwko temu. Modlić można się wszędzie, a w obecnej sytuacji w domu. Jak to pojąć wobec powszechnych zakazów?!
4 kwietnia, sobota, 2020
Dopiero dziś jest 4 kwietnia!!! A wczorajszy dzień był CZARNYM PIĄTKIEM, NAJWIĘKSZA ILOŚĆ ZARAŻONYCH. I znowu zgony.
Słońce od rana. K. wchodzi do sypialni i pyta, gdzie mamy porcelanowego pieska, jamnika. Pytam po co mu ten piesek z utrąconą nóżką, dar od Waldka. Mówi, że pójdzie z nim na… spacer.
To w ogóle nie jest śmieszne, lasy zamknięte.
Jestem tam, gdzie król chodzi piechotą i przeglądam „Zwierciadło”. Dłużej zatrzymuję się na reklamie perfum SI! Co za piękne słowa gówno warte. Te reklamy perfum… Dedykowane odważnym kobietom, ciekawym świata, przedsiębiorczym, wyzwolonym… A dla zaharowanych, przerażonych, zmęczonych, niedospanych, pogrążonych w czarnych myślach???
Za oknem mam już bratki. Stoją karnie w rządku w glinianych donicach. Też na drewnianym stole, na starej drabinie z rodzinnego domu na Warszawskiej.
Dzwoniła Gosia Dąbrowska, lubię z nią gadać. W nocy materiały do redakcji.
5 kwietnia, niedziela, 2020
Potem zadzwonię do Wandy, powiem jej, jak się ubrałam. Więc tak: w uszach kolczyki na długich biglach, jeszcze nie noszonych na zewnątrz świata. Na nogach crocsy na platformie, leginsy czarne w biały rzucik, sukienka ciekawa w kroju, w szarawą kratkę na ciemnym tle. Usta umalowałam. K. się śmieje, że moje szminki mają dziwnie zużyte środki – w czubki, stożki… A ja mu na to, że to ministerstwo dziwnych szminek.
Moje paznokcie w coraz gorszym stanie, ale na tyle dobrym, że nie mogą ściągnąć/zedrzeć lakieru. OK, wiem, że tak nie należy postępować. Ale co tam paznokcie, gdy płonie świat.
K. przyniósł mi śniadanie do łóżka. Zjadłam, oglądając film o Żydach, taka jakaś półkomedia. Ciekawe spojrzenie na środowisko Żydów w Niemczech. Ale poranny film wywarł na mnie wrażenie. O matce, która zostawia swoją córkę, kilkuletnie dziecko. Potem dorosła córka, śmiertelnie chora, odnajduje matkę, która pomaga jej w… samobójstwie. Jakoś w ogóle nie zapamiętuję tytułów filmów, które odbieram na NETFLIXIE.
Podobno, bo tracę rachubę czasu, to cztery tygodnie odosobnienia, u mnie pięć.
6 kwietnia, poniedziałek, 2020
Gorzej się czuję. Dziś wzmaga się zdiagnozowany szum w moim uchu. Lewym. Piski, trzaski. Walenie. Brakuje mi skóry na twarzy.
Dzwoniła Agnieszka, wesołek, szalona kobieta, dzielna. Ale już taka trochę mniej szalona, też się lęka. Porzucałyśmy mięsem.
Telefon od Kasi Maryniak. Dostała lokal od burmistrza na działalność Fundacji Krok w Przyszłość. Na Świętojańskiej. Kasia idzie jak burza. Poprosiłam ją o tekścik dla TYGODNIKA, małe sprawozdanie z odosobnienia.
U Atulki sprzątanie działki. Nie możemy narzekać – mają dom, lasek, duży ogród pełne zieleni i mały ogródek kwiatowy. A z okien widzą puszczę. My też nie narzekamy, w domu pełno słońca, na tarasie posadziłam stokrotki, bratki i prymulki. Zrobiłam dizajn. Są kamienie, korzenie, trzy zwierzaki korzenne od pani, z którą prowadziłam wywiad zeszłego roku z cyklu Pokaż mi swój ogródek. A na stole Graziulka i Kaziulek, dwie papużki. I dwie cegły z rozebranego już domu dziadków Zafriry oraz Josepha Malovanego. Ona mieszka w Izraelu, spotyka się z Anetką Szymańską, uwięzioną przez pandemię w Tel Awiwie, on, najsłynniejszy kantor, w Ameryce. A te cegły, jedna niesiona przeze mnie, druga przez Wandę, ciężkie były jak wieże gotyckie. Podobno cegły gotyckie są taaakie ciężkie.
Anetka… Tak wczuwam się w jej sytuację, która i piękna jest, i trudna. Miłość w czasie zarazy i zarazem rozłączenie z dziećmi, rodziną, Ojczyzną. Piszę OJCZYZNĄ, bo Aneta patriotką jest!
K. mówi, że tęskni za moimi telefonami do Wandy: „No, Wandeczka, ruszaj dupę, zwijaj się, za 10 minut przed moją bramą!”.
Gowin podał się do dymisji.

Zdjęcia pań: Jadwigi i Katarzyny pochodzą z ich FB, fot. GMD wykonał Edward M. Wroniewski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *