pultuszczak

Facebook


DZIEŃ ZAJĘTY

2017-03-09 10:41:04

W pułtuskim Domu Dziennym SENIOR – WIGOR życie płynie, że aż miło. Seniorki i seniorzy dobrze się czują w swoim towarzystwie przy Zaułku 1, ale też chętnie opuszczają DOM, aby udać się, na przykład, do PBP im. Joachima Lelewela, aby tam, podczas spotkania międzypokoleniowego, być blisko dzieci

– Ciekawą rzecz pani powiem, że przez rok, jak tu przychodzimy, nikogo nogami do przodu nie wyniesiono, przeciwnie, ktoś tam do nas doszedł… – śmieje się pan Remigiusz, który młodzieńcem nie jest, a wygląda, że hej. Jak pani Maria, której wszędzie pełno – pomocna, życzliwa, pomysłowa i ciekawa świata.
Pani Halinka, która z Domem Dziennym jest od początku jego istnienia też chwali swój pobyt w SENIOR-WIGOR. Mówi: – Jestem w bibliotece nie pierwszy raz, dziś sama robię papierowe rybki, podkładki i pomagam dzieciom. Nie wiem, gdzie one „pójdą”, może do Senior-Wigor? A w DOMU też jest ciekawie, dziś na przykład panie przygotowują się do tłustego czwartku.
Osiemdziesięciotrzyletni pan Remigiusz, dojeżdżający z Białowieży, dziadek Agatki i Szymonka – dzieci Anny i Artura, informuje, że SENIOR – WIGOR to jego drugi dom. Miejsce atrakcyjnego spędzania czasu. – Mamy gimnastykę osobistą i zbiorową, w grupach, zależnie od usportowienia, mamy czas na kawę i herbatkę, na smaczny obiadzik z dobrej wyszkowskiej firmy, no i przychodzimy do biblioteki, do dzieci. Moja wnuczka mówi: „Dziadek, ty idziesz do swojego przedszkola, a ja do swojego”. A kiedy kupiłem sobie koronę do kostiumu na przebranie, to mi zabrała i wczoraj cały dzień królową była – śmieje się pan Remigiusz. – Wszystko dobrze, tylko ta codzienna droga jest kosztowna – z Białowieży do Pułtuska. A poza tym nadchodzi wiosna i już czas na prace wokół naszego DOMU. Panie już kupują nasiona kwiatków, ja – jako rolnik – posieję trawkę, umiem to robić, potem będę kosił. No i płotek trzeba będzie pomalować, bo się rdza pokazuje.
SENIOR – WIGOR daje panu Remigiuszowi tyle wigoru, że po przyjeździe do domu bierze się za robotę. – Abstrahując od tego, że tutaj siedzę np. do godziny trzeciej- czwartej, to po przyjeździe do Białowieży przesiadam się na ciągnik i jadę do lasu po drzewo. Dzień zajęty.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *