pultuszczak

Facebook


Czy zatrzymają kurniki?

2017-12-15 9:53:35

Radni miejscy jednogłośnie podjęli uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla wsi Boby. Ma to być sposób na przekreślenie planów budowy kurzej fermy, choć nie wszyscy są przekonani o jego skuteczności

Na wstępie sesyjnej dyskusji wystąpił przewodniczący komitetu mieszkańców Bobów Andrzej Czarnowski, który zwrócił się do radnych:
– Proszę Państwa, weźcie sobie do serca ludzi którzy tam mieszkają, którzy będą wąchać to, co tam później będzie wydzielane, będą wdychać, pić tę wodę, będą w tym smrodzie żyć. Pomóżcie nam, bo czasu jest bardzo mało. Bardzo proszę o przychylenie się do naszej prośby.
Mówił też o tym, że kurza ferma jest w większości zautomatyzowana, więc nie będzie tu wielu miejsc pracy, a wszystkie nieczystości, padłe zwierzęta, odpady, będą jechały do Ciechanowa przez Pułtusk, więc trudno tu mówić o dobrym dla mieszkańców przedsięwzięciu.
Radny Ryszard Befinger roztoczył przed obecnymi nieciekawą wizję. Jego zdaniem grupa kapitałowa, która planuje wybudować 17 kurników w Bobach, może to zrobić jeszcze w innych miejscowościach w gminie i w powiecie.
– Dziś mówimy o Bobach, jutro będziemy mówić o Lipnikach, a pojutrze o Kacicach. Dlaczego? Dlatego, że ten pan który ma działkę w Bobach, ma również ziemię w Lipnikach i w Kacicach. Trzeba wcześniej podjąć interwencję, żeby ludzie się nie denerwowali i nie przychodzili. Życzę państwu, żeby tej fermy nie było.
Z kolei radny Sławomir Krysiak powątpiewał w skuteczność podjętych przez samorząd działań, nazywając je „ściemą, która ma pokazać jak to my dbamy o mieszkańców, a ich los i tak jest przesądzony”. Pytał, czy zdążymy z opracowaniem i zatwierdzeniem planu, by skutecznie powstrzymać inwestora fermy. Jak powiedziała Anna Maliszewska z UM, jeśli wpłynie wniosek inwestora o ustalenie warunków zabudowy, gmina, wiedząc że jest już uchwała intencyjna co do opracowania planu zagospodarowania przestrzennego dla Bobów, może taki wniosek zawiesić na okres 9 miesięcy. Szansa na powstrzymanie inwestycji jest, ale gwarancji nie ma.
– Mnie się wydaje, że tu chodzi o to żeby zrobić taką zasłonę dymną – stwierdził Krysiak.- Jest zebranie, na zebraniu się mówi „na pewno odmówię, na pewno ludzie nie będzie to u was”, tylko że po dziewięciu miesiącach rozłoży się ręce i powie „niestety proszę państwa, to było poza mną.” Pytanie, dlaczego nie robimy planu w innych miejscowościach, skoro jak mówił kolega Ryszard, ta grupa kapitałowa ma tam ziemię. Ja będę głosował za tym planem, nie jestem przeciwko, ale chcę państwu uświadomić, że tu pewne rzeczy rozgrywają się poza nami, a to wszystko jest żeby was uspokoić, że jesteście bezpieczni, a z tym bezpieczeństwem może być różnie. Ćwierkają wróbelki, że to i tak będzie, i tak będzie. Los tego miejsca jest przesądzony, bo jest forma odwoławcza.
Wypowiedź ta poruszyła burmistrza, który stanowczo oświadczył, że nie nazwałby współpracy samorządu z mieszkańcami mydleniem oczu. Jeszcze raz zapewnił, że jego decyzja w sprawie kurzej fermy będzie negatywna. Trzeba się spieszyć, by zrobić wszystko, aby ta inwestycja tam nie powstała.
O skuteczność zablokowania inwestycji przez burmistrza, nawet po odwołaniu inwestora, pytał też radny Michał Kisiel.
– Jeśli uchwalimy plan, sprawę zablokujemy – odpowiedział Krzysztof Nuszkiewicz.
Przedstawiciel mieszkańców Andrzej Czarnowski przyznał, że współpraca z urzędem układa się dobrze, poprawiły się również stosunki z Sanepidem, mieszkańcy odbyli długą rozmowę ze Sławomirem Biesiekierskim.
Gmina poczyniła krok w kierunku zablokowania budowy kurzej fermy. Co dalej zrobi inwestor? Czy się wycofa, przeniesie w inne miejsce, czy też będzie walczył o tę lokalizację? Przekonamy się już niebawem.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *