pultuszczak

Facebook


Co wkurza i rozbraja

2015-07-14 11:01:49

Lubimy kiedy naszą redakcję odwiedzają pułtuszczanie i mieszkańcy powiatu, zwykli ludzie. Często mówią nam o rzeczach tak zaskakujących, że aż natychmiast biegniemy, by sprawdzić,czy to rzeczywiście prawda…

wk2

 

wk

Tak było w przypadku przemiłej pułtuszczanki, starszej kobiety która umie ciekawie opowiadać i jest przy tym bystrym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości. Przyszła do mnie ze sprawą ławek na pułtuskich ulicach, szczególnie jednej, która zniknęła z ulicy Mickiewicza. A było to miejsce w sam raz do odpoczynku, odsapnięcia po wdrapywaniu się pod górkę, które dla osób starszych, schorowanych jest nie lada wyzwaniem. Ławka podobno przeszkadzała okolicznym mieszkańcom, choć trudno w to uwierzyć, bo to raczej miejsce „przelotowe”. Sprawę zasygnalizowaliśmy już burmistrzowi, ma odpowiedzieć w kwestii tej i innych ławek. A gdy już jesteśmy przy Krzysztofie Nuszkiewiczu, to dodajmy kolejną rzecz, zasygnalizowaną nam przez mieszkankę. Podobno na umówioną wizytę do pana burmistrza trzeba czekać kilka miesięcy, co czasem okazuje się zupełnie bezsensowne, bo są sprawy interwencyjne, które trzeba załatwiać tu i teraz. Gospodarz miasta obiecał odpowiedzieć możliwie jak najszybciej i wyczerpująco, a my tę odpowiedź  opublikujemy w następnym numerze.

Kolejny problem- bardziej dla Straży Miejskiej i Policji – to młodzi rowerzyści szalejący po miejskich chodnikach.Oni nie jeżdżą, oni pędzą, często w trakcie wykonując różnego rodzaju akrobacje, np. jazdę na jednym kole. A chodniki są dla pieszych, dla kobiet z małymi dziećmi i wózkami. Tymczasem modne stały się rowerowe wyścigi chodnikiem, np. w dół ulicy Traugutta czy Mickiewicza. Aż strach pomyśleć, co się stanie gdy pieszy zderzy się z takim rozpędzonym rowerzystą! Kilka razy było już blisko!

Na koniec prawdziwa wisienka na torcie, również w temacie jednośladów. Tym razem ostrzeżenie dla rowerzystów i uwaga do służb miejskich. Przy ul. Nowaka mamy wprawdzie piękną, wydzieloną innym kolorem kostki i oznakowaną ścieżkę rowerową. I tu jednak nie należy się za bardzo rozpędzać, bo można natrafić na…. ogromne drzewo! Rośnie centralnie na ścieżce, a przed nim i za nim namalowany na kostce białą farbą rower. Trochę to śmieszne, ale bardziej straszne… Do sprawy oczywiście powrócimy, pytając „odpowiedzialnych”, co zamierzają z tym ogromnym fantem zrobić.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *