pultuszczak

Facebook


Co sądzą o Pułtusku?

2020-07-24 9:31:28

Opinie odwiedzających nasze miasto, pań które zechciały się wypowiedzieć na łamach Tygodnika oraz list przesłany do naszej redakcji

PUŁTUSK JEST PRZEPIĘKNY

Pani Małgorzata, mieszkanka Pułtuska od dwóch lat.

– Bardzo mi się podoba Pułtusk, to moje rodzinne strony. Ja wprawdzie urodziłam się w Warszawie, ale moja babcia mieszkała na tej samej ulicy, na której ja teraz mieszkam, tylko po drugiej stronie. Wrażenia super, wygląd super, naprawdę. Ale wydaje mi się, że miasto ma dużo więcej do zaoferowania. Pułtusk jest mało rozpowszechniony, rozreklamowany, tego nie ma. Kiedy coś się w mieście dzieje – turniej, jarmark, jakaś impreza –  dzwonię do znajomej warszawianki, a ona mówi, że nigdzie nie ma wiadomości o tych wydarzeniach. Kto będzie grzebał na stronie internetowej miasta?! Miasto powinno podejść do tej sprawy szerzej, dotrzeć z informacjami do ludzi z innych miast. Pamiętam Pułtusk z  mojego dzieciństwa, był zupełnie inny, kiedy przyjeżdżałam do babci. A potem…  Córka w Szwelicach ma działkę, więc do Pułtuska przyjeżdżałam po zakupy. Dziś już mogę powiedzieć, że Pułtusk dobrze znam. Nawet śmiejemy się  z córką, że mamy tu swoje daty urodzenia, a to  daty związane z powodziami – pierwsza moja i druga córki. I to znamienne dla naszej rodziny – wróciliśmy tutaj.

Druga moja rozmówczyni, również pani Małgorzata, warszawianka:

– Myśmy mieszkały drzwi w drzwi przez trzydzieści parę lat. I zdradziła mnie moja przyjaciółka i dzięki temu zakochałam się w Pułtusku, ja Pułtuska nie znałam, a jest przepiękny. Bardzo mi się podoba ta kameralna atmosfera. Ryneczek, uliczki… Można spacerować, świetnie spędzać czas. Park przy zamku. Zapachy piękne. I plaża – to miasto wakacyjne. I tylko godzina jazdy autobusem z Warszawy i jestem w pięknym miejscu. Wysłałam dzisiaj synowi zdjęcie z plaży, a on: „Nie wiedziałem, że tam taka plaża jest, że kąpielisko”.  Tylko tu uwaga, że plażowicze nie dbają o kulturę plażowania – pety i guma do żucia w piasku… A co do braku informacji – jest taka strona Warszawa dla Ciebie i tam można zamieszczać bezpłatne informacje o wydarzeniach kulturalnych i imprezach w miastach wokół Warszawy. Polecałabym!

Ludzie listy piszą
Pułtusku, do boju o przyszłość!

W niedzielę z kilka osób wybraliśmy się do Pułtuska, jak wielu weekendowych gości. Miasto jest turystycznie niewykorzystane. Uderza, że wiele budynków wokół rynku popada w ruinę. 

Czego brakuje miastu by był równie popularnym miejscem wypadów mieszkańców Warszawy jak Kazimierz Dolny?  Mówi się, że urok Kazimierza Dolnego polega na klimacie, który zawdzięcza się artystom tam osiadłym. Możne to i prawda. Warto walczyć o klimat artystyczny. Czy Pułtusk może oferować artystom warszawskim pracownie, najlepiej na strychach, poddaszach? Ważne są widoki z tych pracowni, światło. Nie chodzi o luksusy.

Moim zdaniem Pułtusk ma o wiele więcej atrakcji niż Kazimierz Dolny. Tamten jednak tętni życiem, Pułtusk sprawia wrażenie „stojącego”.

W Pułtusku  stoi piękny zamek w parku, Kazimierz Dolny tego nie ma. Ma górę i ruinę na niej. Lecz turyści mogą podziwiać z tej góry dolinę Wisły i Kazimierz, jeśli już się tam dostaną , tzn. odbędą spacer na górę. Czy na Zamku Pułtuskim  jest wysoka wieża, z okien której można mieć równie niezapomniany widok? Trzeba by ją uruchomić.

Pułtusk ma wspaniałe liczne kanały i bardzo łatwy dostęp do Narwi, tego nie ma Kazimierz. Mało kto w Warszawie o tym wie.

Czy jest możliwe, by z Warszawy pływały stateczki do Pułtuska? Czy Narew jest spławna w okolicy Pomiechówka i Nowego Dworu Mazowieckiego? Gdyby tak, to dwudniowe – trzydniowe wypady Warszawiaków do Pułtuska, połączone z podrożą stateczkiem i noclegiem, byłyby bardzo popularne! Jeśli nie, to pozostają połączenia autobusowe, bo nie chcemy najazdu samochodów, prawda? Autobusy jadą godzinę: nie są to autobusy turystyczne, lecz ogólnodostępne. A chodzi o turystyczne. Pułtusk ma chyba też sporą bazę noclegową, bo studenci nie przebywają tutaj w okresie letnim?

Jeśli chodzi o ogólny wygląd miasta , to z punktu widzenia turysty jest bardzo nieprzyjazny.  Dla mieszkańców chyba też. Rynek , reklamowany jako najdłuższy w Europie, to wybrukowany parking, tętniący, ale ruchem samochodów. Ten rynek powinien być obsadzony  czterema rzędami niewielkich drzew, tak by idąc przemieszczać się pod nimi. Inne rośliny, tj. krzewy, także by zmieniły klimat, również zimą. Zimą można posiłkować się latarniami typu pastorałki. Po obu stronach wieży przydałyby się tradycyjne w stylu fontanny.  Konieczne byłyby ogródki kawiarniane, szczególnie latem, gdy jest na nie zapotrzebowanie. Uderza też brak ławek, bo rynek jest długi i  wielu marzy o  możliwości odpoczynku.  Ławki , słupki,  pastorałki, ogrodzenia ogródków kawiarnianych  powinny być w stylu  tradycyjnym. To by była reklama dla firm rzemieślniczych, produkujących takie produkty.

Na rynku powinna być słyszana nienachalna muzyka na żywo, artyści powinni mieć stanowiska sprzedaży swoich wytworów artystycznych, artyści regionalni – także.  Dlaczego nie dać szansy piekarzowi, który będzie sprzedawał na wzór kazimierskich kogutów, pułtuskie koniki? Obok wyrobów cukierniczych?

Kawiarnie, restauracje, lodziarnie, kluby, sale wystawiennicze, stanowiska muzyczne wymagają w pierwszych latach funkcjonowania opieki, zwolnienia z podatków. Pułtusk powinien wystąpić o środki na rewitalizację i aktywizację miasta z funduszy europejskich. Można też poszukać inwestorów, którzy chcieliby przyczynić się do  restytucji historycznego miasta. 

 Miasto musi mieć jednak legendę. Ta wszystkich przyciąga. Widzę trzy wątki: wątek Kurpsi Białych, wątek francuski i ewentualnie biskupi.

Wątek Kurpsi Białych jest ewidentny. Kultura Kurpi Białych  wyraża się w języku, tj. gwarze dalekomazowieckiej i można ją wykorzystać w nazewnictwie kawiarni i restauracji, w sztuce rękodzielniczej (SPRZEDAŻ : haft, wycinanki dekoracyjne, pasiaki, kilimy, wyroby drewniane, pisanki dziergane na szydełku,  ozdoby choinkowe, które rozwinęły się w ostatnim czasie) oraz strój ludowy- przepiękny, w kolorach tęczy. Również kuchnia Kurpi Białych  może być atrakcyjna dla turystów: piwo kozicowe, rejbak, chleb z ziemniakami, kotlety gryczane z grzybami, kiszone grzyby. Może jakaś tradycyjna serowarnia by się przydała? Można by sprzedawać wycieczkę „Śladem Kurpi Białych”. Może starać się o powstanie skansenu budownictwa na Kurpiach Białych, dopóki niektóre budowle jeszcze istnieją? 

 Wątek francuski nawiązuje do bitwy i pobytu Napoleona i powinien być związany z obecnością artystów –malarzy, rzeźbiarzy, plastyków w Pułtusku. Nie doceniamy jak bardzo Pułtusk jest malowniczy. Może uczelnia założy kierunek studiów nauczycieli plastyki? Jakieś kursy malarskie, obok plenerów? Napoleoński Klub Dyskusyjny dla lokalnej społeczności? Wojska Napoleona niosły nie tylko wojnę ale i Kodeks Napoleona, przyjazny dla kobiet i cywilizujący relacje międzyludzkie. Francuskość to muzyka, poezja, malarstwo, pokazy mody i festiwale kosmetyczne, bale napoleońskie, festiwale sera. Co się z tego da wziąć?

 

Wątek biskupi jest łatwy do wykorzystania, bo budynki kościelne  i kościoły są w Pułtusku bardzo zadbane, jest ich sporo i są bardzo imponujące. Jest co zwiedzać i do czego pielgrzymować.

 

Kto ruszy kołem zamachowym w Pułtusku, zasłuży na pomnik na rynku. 

 

Z poważaniem Wiesława Kozek

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *