pultuszczak

Facebook


Chcemy godnie żyć!

2015-03-31 9:38:40

Mieszkańcy wsi Kępiaste mają dość macoszego traktowania ze względu na peryferyjne położenie ich miejscowości. Czują się sztucznie i nielogicznie przypięci do Pokrzywnicy, a mocno związani z gminą Serock. Dlatego walczą o zmianę granic gminy, chcą by Pokrzywnica pozwoliła im odejść

– Nie da się ukryć, że od wielu lat, jako społeczność położona nieco peryferyjnie, jesteśmy zaniedbywani i marginalizowani – powiedziała na ostatniej sesji Rady Gminy Pokrzywnica jedna z mieszkanek Kępiastego.- Powodem takiego zaniedbania może być na przykład historia, kiedy zostaliśmy pozbawieni głównej drogi dojazdowej do naszej miejscowości. Nadleśnictwo postawiło szlabany. Przyszliśmy z tym do pana wójta i usłyszeliśmy, że nic się nie da zrobić. Oczywiście dało się. Uzbieraliśmy pieniądze, każdy dał ile mógł, wynajęliśmy prawnika. Wygraliśmy sprawę w sądzie I i II instancji, przy czym sędzina przekazując nam wyrok była zdziwiona, że przybywamy my jako mieszkańcy. Zapytała: „a gdzie jest wasz samorząd?” Pytanie wisi w powietrzu aż do teraz. Dlatego chcemy wrócić do naszych historycznych granic. Od gminy Serock dzielą nas 4 km. To właśnie z tą gminą wiążą nas więzi społeczne, towarzyskie, zawodowe (…). Wieś Kępiaste to są 2 kilometry kwadratowe, 204 hektary i 45 osób, które chcą godnie żyć. Więc czy naprawdę warto kruszyć kopie o 2 kilometry kwadratowe? My po prostu chcemy dobrze i spokojnie żyć.

W swoim pisemnym wniosku, mieszkańcy Kępiastego podają szereg rzeczowych argumentów przemawiających za ich przejściem do gminy Serock. Przede wszystkim wieś bezpośrednio graniczy z terenami tej gminy. Odległość do Urzędu Miasta w Serocku to tylko 5 km, natomiast do Pokrzywnicy aż 16 km. Wieś Kępiaste zawsze należała do gminy Serock, dopiero w końcu lat 70-tych została administracyjnie włączona do Pokrzywnicy, z którą mieszkańcy zupełnie nie są związani. Większość z nich pracuje w Warszawie i podwarszawskich miejscowościach, tam też do szkół i przedszkoli, a także na zajęcia pozalekcyjne uczęszczają ich dzieci. Rzecz jasna, łatwiej byłoby po drodze do pracy lub wracając z niej załatwiać sprawy urzędowe, odebrać przesyłkę na poczcie w Serocku. Gdy trzeba to robić w Pokrzywnicy, często konieczne jest branie dnia wolnego.

Poza względami czysto praktycznymi, ułatwiającymi życie codzienne, mieszkańcy piszą o względach bezpieczeństwa i zdrowia:” w przypadkach nagłego zachorowania lub wypadku przyjazd lekarza i karetki pogotowia jest bardzo spóźniony. System ratownictwa medycznego powiązany jest terytorialnie z kodem miejscowości, a wieś Kępiaste ma nieuregulowaną właściwość w tej sprawie. Mieszkańcy czują się zagrożeni z uwagi na fakt, że położenie wsi powoduje utrudnienia w interwencji Straży Pożarnej. Możliwość najszybszego dojazdu do pożaru posiadają jednostki Straży Pożarnej z Woli Kiełpińskiej (odległość ok. 3-5 km). Tymczasem realizacja interwencji jest w odpowiedzialności jednostek Straży Pożarnej z Pułtuska lub Pokrzywnicy. Wymusza to pokonanie kilkunastu kilometrów i bardzo dobrą znajomość dróg dojazdowych. (…) W gminie Pokrzywnica brak jest Straży Gminnej, a mieszkańcy wsi odczuwają utrudnienia z powodu braku całodobowego nadzoru policji w Pokrzywnicy. Zgłaszane interwencje w sprawie przypadków przemocy domowej, kradzieży są rozpatrywane we współpracy z Komendą Powiatową Policji w Pułtusku, co skutkuje wydłużeniem czasu reakcji do kilku godzin a nawet dni. Takie sytuacje stanowią bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia mieszkańców wsi.

O konkretnym przypadku takiego zagrożenia opowiedziała na sesji jedna z mieszkanek Kępiastego.

– Mieszkam od 10 lat w Kępiastem. Jestem silną, zdrową wuefistką, ale przydarzyła mi się choroba tarczycy. Lekarz przepisał lek na serce, ponieważ miałam arytmię. Zapisał taką dawkę, po której gdybym wzięła całą, nie rozmawialibyśmy dzisiaj.O drugiej w nocy mąż wezwał pogotowie. Proszę państwa, zaczęła się jazda. Na 999 powiedziano nam, że Kępiaste obsługuje Serock, a Serock przekazał do Pułtuska, Pułtusk przekazał do Ciechanowa, a Ciechanów do Ostrołęki. Po godzinie odezwała się Pokrzywnica, że oni jadą do nas. Mąż musiał wyjść na drogę, bo jest kompletne pomieszanie numerów (…). Dojechali z pretensją, że nie podałam innego kodu pocztowego, na Serock. A jak ja miałam podać inny kod, skoro mam w swoim dowodzie osobistym 06-114? I wszędzie mi mówią że takiego kodu nie ma, jest 06-121! Z tym kodem jest związane nasze bezpieczeństwo. To nie o to chodzi, że nam się Pokrzywnica nie podoba, my nie lubimy pana wójta, tylko ten kod nam zaczyna mówić, czy mamy żyć czy nie. Służby ratownicze idą po kodzie, a dla nas najbliższym kodem jest ten w Serocku, karetkę mamy 4 kilometry od nas (…). Będziemy walczyć do końca, żeby te granice się zmieniły, nawet jeśli nas państwo „nie puścicie”.

Przed głosowaniem nad stanowiskiem Rady Gminy Pokrzywnica, która w takiej sprawie jest tylko organem opiniującym, bo decyzje zapadają wyżej (patrz ramka), głos zabrała radna Grażyna Leleń. Stwierdziła, że mieszkańcy Kępiastego płacą do gminy niemałe podatki (ok. 60 tysięcy rocznie).

– Jestem radną już kolejną kadencję i rzeczywiście, z ręką na sercu, jest mi wstyd, że te pieniądze nie trafiły do was z powrotem, na bezpieczeństwo, na poprawę stanu dróg. Powinniście być państwo traktowani jak wszyscy inni w tej gminie, a niestety są w naszej gminie takie miejsca, gdzie jest niedostateczna opieka naszych władz.

Większość, czyli dziewięciu pokrzywnickich radnych głosowało przeciwko wnioskowi mieszkańców Kępiastego, dwoje było za, troje wstrzymało się od głosu. Co miejscowe władze zaproponują tym ludziom, by jednak zostali w gminie Pokrzywnica? Na razie żadne deklaracje nie padły, a mieszkańcy ci nie zamierzają rezygnować.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *