pultuszczak

Facebook


Byłemu wójtowi udowodniono winę

2021-08-03 11:42:41

Wracamy do sprawy przywłaszczonych przez byłego wójta gminy Winnica telefonów komórkowych, o wartości 26 tysięcy złotych. Po raz pierwszy pisaliśmy o tym w listopadzie 2019 roku. Teraz sąd uznał byłego wójta za winnego, ale wobec tego, że naprawił szkodę i wyraził skruchę, zdecydowano się na warunkowe umorzenie sprawy karnej

Kiedy wybuchają kolejne lokalne afery polityczne i obyczajowe, a pocztą pantoflową docierają do nas informacje z gatunku „kto z kim i dlatego”, czasami nie chce się wierzyć że to prawda. Niektóre z tych historii są lepsze niż filmowy scenariusz, chociażby perypetie bohaterów słynnego Rancza. I oto kolejna…

W listopadzie 2019 roku dowiedzieliśmy się, że prokuratura zajmuje się sprawą byłego wójta gminy Winnica, który pełnił już wtedy funkcję dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Pułtusku. Chodziło o nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (art. 231 kk) poprzez przywłaszczenie aż kilkunastu telefonów, będących własnością gminy, kupionych za pieniądze samorządu w czasie, gdy był wójtem. Ostatni z nich został zakupiony 30 października 2018, a więc w okresie, gdy znane już były wyniki wyborów samorządowych i wiadomo było, że nowym wójtem jest Robert Wróblewski.

Od prokuratora rejonowego w Pułtusku Jolanty Świdnickiej dowiedzieliśmy się, że 29 października  2019 roku prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego w Pułtusku z wnioskiem o warunkowe umorzenie postępowania przeciwko byłemu wójtowi. Powód? W czasie gdy sprawa trafiła do prokuratury i trwały czynności, wpłacił on na konto Urzędu Gminy w Winnicy kwotę 18 tys. 944 zł, co w znacznym stopniu, choć nie do końca, wyrównuje szkodę, którą oszacowano na 26 tys. złotych. Poza tym, były wójt nie miał wcześniej konfliktów z prawem, cieszy się dobrą opinią i można domniemać, że w przyszłości prawa łamał nie będzie. Tyle jeśli chodzi o argumenty prokuratury.

Decydujący głos w tej sprawie miał jednak obecny wójt, który jako reprezentujący gminę pokrzywdzony, złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Robert Wróblewski twierdził wtedy, że nie satysfakcjonuje go takie zakończenie sprawy i sprzeciwi się akceptacji wniosku prokuratury o umorzenie. Wcześniej, zanim trafiła do organów ścigania, próbował bowiem załatwić wszystko polubownie. Skontaktował się ze swoim poprzednikiem, proponując, by wpłacił określoną kwotę zadośćuczynienia na konto Urzędu Gminy, ale ten odmówił. Dlatego, zdaniem wójta Wróblewskiego powinien ponieść konsekwencje, bo nie chodzi tu przecież o bagatelny incydent.

Sprawą byłego wójta zajął się Sąd, który 16 czerwca tego roku wydał wyrok. Bezsprzecznie uznano, że były wójt jest winny zarzucanych mu czynów. Postępowanie karne przeciwko niemu warunkowo jednak umorzono na okres trzech lat próby. Dodatkowo zasądzono od oskarżonego 5000 złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjalnej, 840 złotych tytułem zwrotu uzasadnionych wydatków strony wobec ustanowienia w sprawie jednego pełnomocnika oraz 100 zł na rzecz skarbu Państwa tytułem opłaty.

Skąd decyzja o warunkowym umorzeniu postępowania? Sąd uzasadnia ją faktem, iż warunki życia i dotychczasowe postępowanie byłego wójta pozwalają przypuszczać, że pomimo umorzenia, ponownie nie popełni przestępstwa. Na etapie postępowania przygotowawczego  naprawił szkodę. Sześć telefonów zostało zwróconych, a ponadto, jak wspomnieliśmy wyżej, dokonał wpłaty na rzecz Urzędu Gminy w Winnicy w kwocie 18 944 zł. W uzasadnieniu do wyroku wspomina się również o tym, że oskarżony stracił stanowisko dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych, gdy sprawa wyszła na jaw. Do umorzenia przyczyniło się również stanowisko obecnego wójta Roberta Wróblewskiego, który zeznając stwierdził, że na tym etapie, wobec naprawienia szkody, nie ma już żadnych roszczeń w stosunku do oskarżonego.

Warunkowe umorzenie można stosować tylko jeśli chodzi o przestępstwa zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności. Z jednej strony można powiedzieć, że każdy zasługuje na druga szansę i wierzymy, że były wójt z niej skorzysta. Z drugiej, warto przypomnieć, że nie chciał załatwić sprawy na stopie polubownej i zaczął działać dopiero, gdy sprawa trafiła do prokuratury. Przywłaszczył mienie gminne o znacznej wartości. Skoro za sklepową kradzież ludzie dostają wyroki w zawieszeniu, nawet jeśli w momencie zatrzymania zwrócą skradzione towary lub za nie zapłacą, to śmiało można powiedzieć, że były wójt miał dużo szczęścia…

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *