pultuszczak

Facebook


Burmistrz subiektywnie

2018-02-15 1:00:34

Z cyklu Pułtusk widzę

Nie, nie głosowałam na pana Nuszkiewicza, chociaż, co tu gadać, byłam pod wrażeniem NOWEGO Golądkowa, znaczy szkoły.

Nie jest łatwo pisać o pułtuszczaninie – o dawnym sąsiedzie, o synu kobiety, którą znam i poważam – kiedy ten został aresztowany i najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. W dodatku jest burmistrzem małego historycznego miasta, które tak bardzo, ale tak bardzo chciało być wielkim turystycznie miastem.

Jeszcze niedawno pytałam burmistrza, kiedy zacznie promować Pułtusk, taką promocją przemyślaną, z głową, powiedział, że jeszcze nie czas, że – użyję tu słów ogólnie znanych – miasto jest w ruinie i dopiero przyjdzie czas na reklamę.

No i przyszedł! Ale nie o taki rozgłos nam chodziło. Znany pułtuski księgarz powiedział mi: „Wstyd się będzie przyznać, że przyjechałem po zamówienia z Pułtuska”. Brat męża dzwonił z Wyszkowa: „Co wy tam w tym naszym Pułtusku wyprawicie?”, córka telefonowała, że nasz zięć, białostocczanin, pyta, co z tym Pułtuskiem. Odpowiedziałam, że w… Białymstoku biją obcokrajowców! Z bezsilności.

Przyszłego burmistrza poznałam w związku z obchodami 90-lecia golądkowskiej szkoły, poprzez publikację, jaką wydał ku tej poważnej przecież uroczystości. Długie 90 lat… Wiek prawie skurczył się w niej do lat jego dyrektorowania, do sześciu. „O, nie, to megalomania” – pomyślałam i napisałam felieton, za który dziękowali mi pułtuszczanie na ulicach.

Spodziewałam się telefonu od pana Krzysztofa, jeszcze wtedy dyrektora. I zadzwonił, z… podziękowaniami za krytykę i z propozycją redagowania kolejnej golądkowskiej publikacji!!!

„No – pomyślałam – co za tupet”.

Potem z dyrektora Krzysztof Nuszkiewicz stał się burmistrzem. Zaraz na początku jego burmistrzowania napisałam w jednym z felietonów, że nam – mnie i jemu – zupełnie nie po drodze, że się, niestety, nie rozumiemy… Chociaż wydawało mi się, że się tolerujemy. Pan burmistrz umiał być miły, był kulturalny, gościnny, szczery. Czarujący. I tyle, bo z RATUSZA wychodziłam niedoinformowana i z niezgłębionym tematem. Burmistrz MILCZEK (ważni urzędnicy TAKŻE) – nie będę się tu wgłębiać, skąd owo skąpstwo słowne wynikało. Mimo niezbyt udanych rozmów, zabiegałam o nie. Pan burmistrz snuł opowieści o rychliwej potędze miasta (pamiętam nawet hotel dla owadów na zagospodarowanej SKARPIE)… Tych pomysłów (i opracowanych planów) miał moc. Kiedy pytałam, kiedy słowo stanie się ciałem, mówił, że w 2017 roku. „Nie zbraknie panu tego 2017 roku?” – dziwiłam się i znowu jechałam z burmistrzem na PRZEGLĄD miasta, z którego mało co wynikało.

Dopiero „Pani redaktor, pani pisze głupstwa” – wyprowadziło mnie lekko z równowagi i to nie ze względu na GŁUPSTWA, tylko na różnicę naszego wieku i te nieobyczajne słowa. Jeśli pan burmistrz nie zgadzał się z naszymi (w Tygodniku Pułtuskim) rozmówcami, ba, krytykującymi go, wtedy były GŁUPSTWA. Albo pomówienia, że znowu go „wycięłam” z kadru.

Och, żebyśmy się tylko zgadzali z panem burmistrzem, byłoby miło…

A nie zgadzaliśmy się również ze względu na estetykę miejską. Na tę bylejakość, siermiężność, po prostu wiochę. Na ten niedorobiony estetycznie mostek zakochanych, na te URYWANE chodniki nie prowadzące donikąd, na tę ławeczkę zakochanych, która odstrasza, na te dwie konstrukcje kwiatowe, dzięki którym Pułtusk urósł do miana najpiękniej ukwieconego miasta w kraju, na te ozdoby świąteczne nie do końca przemyślane… No i na tę rzeź drzewną!!!

Burmistrz wielu pułtuszczanom kojarzy się z piłą. I z megalomanią, którą rozbuchiwali jego pracownicy, podający wiadomości, z których wynikało, że wszystko, ale to wszystko co dzieje się w Pułtusku, wynika z inicjatywy burmistrza miasta Pułtuska pana Krzysztofa Nuszkiewicza. INICJATYWA! Dokąd ona może doprowadzić!

Pamiętam, że już w pierwszym roku swojej działalności burmistrz mówił mi o renowacji alejek Gomulickiego. Wtedy, pamiętam, na różnych FB pojawiało się błaganie, żeby pan burmistrz nic z nimi nie robił, bo będzie tylko gorzej… TYLKO GORZEJ. Oczywiście pragnęliśmy zmiany tych naszych alejek, zmiany, która zachwyci, nie po łebkach, nie na pół gwizdka. Czekaliśmy na obiecany remont amfiteatru, pasażu Klenczona, nadnarwiańskiej przystani… Nawet na tężnie pułtuskie czekaliśmy…

Byli tacy, którzy mieli dość rządzenia od ściany do ściany, jak powiedział w wywiadzie ze mną Witold Saracyn, radny powiatowy. Ale są i tacy, którzy ukwiecenie miasta podnoszą do rangi osiągnięć burmistrza, kiedy to psie prawo każdego włodarza, a discopolowanie za kulturę przez DUŻE K.

Nie wgłębiałam się tu, jak widzicie, w sferę ekonomii, napisałam, co wiem, co czuję. Zostawiłem dla siebie GRUBSZE opinie pułtuszczan – ze wstydu.

GRAŻA
Zdjęcie: 90 lat golądkowskiej szkoły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *