pultuszczak

Facebook


Bezpieczna METAMORFOZA

2020-06-15 8:31:14

Czas kwarantanny był dla nas wszystkich okresem próby. Dla rodzin, przyjaciół, pracodawców, przedsiębiorców. Ci ostatni jeszcze przez wiele miesięcy będą boleśnie odczuwać skutki pandemii, a na razie oswajają się z nową rzeczywistością

Zakłady fryzjerskie, na głucho zamknięte przez kilka miesięcy, zaczęły na nowo funkcjonować 18 maja. Czekali na to właściciele, pracownicy, ale równie niecierpliwie my wszyscy, którzy odcięci od fryzjerskich zabiegów czuliśmy się jeszcze bardziej zaniedbani i „udomowieni”. Dotyczy to szczególnie kobiet, które do swojego fryzjera chodzą nie tylko po to, by zrobić coś z włosami, ale po prostu zrelaksować się, oderwać od codzienności, spotkać z dawno niewidzianymi znajomymi czy zwyczajnie poplotkować na sto tematów.
Ja odwiedziłam swój ulubiony i zaufany salon urody METAMORFOZA przy ul. 17 Sierpnia 42, który prowadzi Katarzyna Wyrek, by zrobić długo wyczekiwaną koloryzację, a przy okazji uporządkować mocno przerośnięte włosy. W czasie rygorów związanych z pandemią, słyszałam od znajomych, że niektóre z nich same zaczęły farbować włosy, choć z różnym skutkiem. Ja tej odwagi nie posiadam, więc cierpliwie czekałam aż „odmrożą” fryzjerów.
Farbowanie, a szczególnie tak zwany balejaż, wiąże się z dłuższym przebywaniem u fryzjera, który wykorzystałam na rozmowę z właścicielką Kasią i pracownicą salonu Kingą. Dotyczyła ona oczywiście nowych zasad bezpieczeństwa i tego, jak one wpływają na codzienną pracę fryzjerek. Wszystkie zalecenia zostały wypunktowane w stosownym rozporządzeniu. Najważniejsze, dostrzegalne gołym okiem to oczywiście obowiązek noszenia maseczek lub przyłbic oraz rękawiczek przez fryzjerów. Klienci też muszą zasłaniać usta i nos, włożyć rękawiczki lub dezynfekować ręce płynami dostępnymi w salonie.
Teraz wizyty u fryzjera są wyłącznie umawiane telefonicznie, klienci przychodzą na określoną godzinę i od razu siadają na fotel, gdyż poczekalnia jest wyłączona z użytkowania. Swoje rzeczy zostawiają w wyznaczonym miejscu przy wejściu, nie mogą mieć przy sobie nawet telefonu. Oczywiście odpowiednio z zaleceniami, dezynfekowany jest sprzęt i pomieszczenia salonu. Jak widać na jednym z poniższych zdjęć, zachowuje się 2 – metrowe odległości między stanowiskami, o czym informują naklejki na lustrach.
Pani Kasia ucieszyła się z powrotu do codziennych obowiązków. Pracuje się spokojniej, bo po kilku pierwszych bardziej intensywnych dniach, teraz nawału nie ma, widać że ludzie nadal mają pewne obawy przez wizytą u fryzjera czy kosmetyczki, a część zabiegów robią domowymi sposobami.
Wszystkie zalecenia i środki ostrożności zostały wprowadzone, klienci są umawiani telefonicznie, odnotowuje się dane każdego z nich i kontakt. Nie zmieniła się atmosfera, bo bawet w maseczce czy przyłbicy nadal można się pośmiać, ponarzekać, poplotkować. Praca fryzjera jest fizycznie ciężkim zajęciem. cały dzień w ruchu, na nogach, ciągły kontakt z chemikaliami, a teraz jeszcze konieczność zakrywania nosa i ust, co oczywiście jest uciążliwe. Właścicielka METAMORFOZY dodaje, że jeśli chodzi o dezynfekcję sprzętu fryzjerskiego, to tak samo dbało się o niego w czasie, gdy jeszcze nie słyszeliśmy o pandemii. Do nowych obostrzeń podchodzi jak prawdziwy profesjonalista, rzeczowo, ze spokojem i bez narzekania. Chodzi tu przecież o bezpieczeństwo zarówno klientów jak i pracowników salonu. Kolejne udane przemiany klientek możecie obejrzeć na facebooku salonu METAMORFOZA. Ja również, jak zwykle zresztą, się nie zawiodłam i dlatego tu wracam.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *