pultuszczak

Facebook


Bez nerwowego oczekiwania

2018-01-22 12:37:27

O powołaniu nowego premiera, rekonstrukcji rządu i naszych lokalnych sprawach z ministrem środowiska Henrykiem Kowalczykiem rozmawia Ewa Dąbek

Zmiana na stanowisku premiera, rekonstrukcja rządu, przesunięcia kadrowe, odwołania ministrów – jak Pan ocenia wszystkie ostatnie wydarzenia?

Wszystkie te wydarzenia mają duże znaczenie dla Polski, oznaczały również zmiany dla mnie. Wszyscy pewnie wiedzą, że moja funkcja przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów była mocno związana z premier Beatą Szydło.Wymagała ogromnego zaufania obydwu stron, ale jednocześnie wymagała dyspozycyjności, ogromnej pracy, najczęściej niewidocznej. Jeszcze przed wyborami, gdy Beata Szydło była kandydatem na premiera, mieliśmy umowę, że takiej pracy się podejmę. Po zmianie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu zadeklarowałem, iż chciałbym zrezygnować z prowadzenia Komitetu Stałego. W tej sytuacji nowy premier powiedział mi, że chce dalej ze mną współpracować i zaproponował funkcję ministra środowiska, na co wyraziłem zgodę. Co do oceny tych wszystkich zmian, nie chcę się wypowiadać, bo byłbym trochę sędzią we własnej sprawie. Myślę, że przyjdzie czas, gdy wyborcy ocenią, czy były to zmiany słuszne i potrzebne.

Czy okres oczekiwania na decyzje nowego premiera był dla Pana nerwowy? Czego się Pan spodziewał? Czy powołanie na ministra środowiska było dla Pana dużym zaskoczeniem?

Oczekiwanie na decyzję nowego premiera nie były dla mnie nerwowe, ani nie były zaskoczeniem. Rozmowę z premierem Morawieckim o mojej dalszej pracy, w tym również o ewentualnej funkcji ministra środowiska przeprowadziliśmy kilka dni wcześniej. Z oczywistych względów treści tej rozmowy i również planów nie mogłem ujawniać przed czasem. Co niewątpliwie dla wielu obserwatorów mogło być zaskoczeniem, dla mnie już nie było, stąd trudno mówić o nerwowym oczekiwaniu.

Dostał Pan niełatwy resort po kontrowersyjnymi ministrze, jakim był Jan Szyszko. Obrońcy Puszczy Białowieskiej, spór na tym tle z Komisją Europejską, to tematy wciąż powracające i żywe. Do tego dyskusyjna nowelizacja ustawy prawo łowieckie, która wprowadza kary dla osób utrudniających myśliwym polowania. Jaki ma Pan pomysł na swój resort? Czy zamierza Pan kontynuować działania  poprzednika?

Wokół kilku spraw narosły problemy. Najpilniejszym zadaniem obecnie jest wysłanie odpowiedzi do Komisji Europejskiej i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o sytuacji w Puszczy Białowieskiej. Jesteśmy zmuszeni respektować wyroki Trybunału i należy udowodnić, że respektujemy – została bowiem zawieszona wycinka drzew, z wyjątkiem tych, które zagrażają bezpieczeństwu. Chcemy przed ostatecznym rozstrzygnięciem Trybunału dostarczyć jak najwięcej naukowych opinii, które by pokazywały jak należy chronić puszczę w sytuacji rozmnażania się kornika.

Spróbuję również znaleźć kompromis, jeśli chodzi o prawo łowieckie. Musi to być kompromis pomiędzy myśliwymi, organizacjami ekologicznymi, a przede wszystkim musi uwzględniać interesy rolników ze względu na szkody w uprawach powodowanych przez dziko żyjące zwierzęta oraz rozszerzający się afrykański pomór świń, przenoszony głównie przez dziki. Obecnie jest omawiana w Sejmie zmiana ustawy o prawie łowieckim. To jest dobry moment na rozmowy. W ciągu najbliższych dwóch tygodni mam zaplanowane spotkanie z przedstawicielami tych środowisk, następnie z posłami z sejmowej Komisji Środowiska i Rolnictwa w celu wypracowania kompromisowego rozwiązania. Być może kilka zapisów w prawie łowieckim trzeba będzie zmienić.

W tym miejscu dodam, iż we wspomnianej rozmowie z premierem Morawieckim uzgodniliśmy, że odpowiedzialność za gospodarkę wodami w całości przejmie minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Uchwalenie nowej ustawy Prawo Wodne wprowadziło nie do końca jasny podział kompetencji i odpowiedzialności szczególnie nad rzekami, rybactwem itp. Stąd zdecydowanie korzystniejszym rozwiązaniem będzie skupienie zadań w jednym ręku, by nie było sytuacji, że za żeglowność rzeki, a więc wysoki poziom wody odpowiada jeden minister, natomiast za bezpieczeństwo powodziowe inny minister.

A co Pan sądzi o masowej wycince drzew w Pułtusku? Zaczęło się od wierzb nad kanałkami, które kochali pułtuszczanie. Czy Pańskim zdaniem drzewa powinny być wycinane, bo rzucają cień albo stoją przed sklepem i zasłaniają witrynę?

Wycinkę drzew w Pułtusku oceniam negatywnie. Szczególnie żal mi wierzb pięknie zwisających nad kanałami, bo one na pewno nie zagrażały nikomu. Możemy jeszcze podziwiać wspaniałe widoki na oficjalnej stronie miasta Pułtusk (pultusk.pl), bo tam, o dziwo, nie zostały „wycięte”. Generalnie uważam, że drzewa w terenie zabudowanym powinno się wycinać tylko ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa. Oczywistym jest, że jeśli budujemy nową drogę i tam rosną drzewa, trzeba je usunąć. Ale jeśli drzewa rosną na już zagospodarowanej przestrzeni, np. przy ul. Świętojańskiej, to ich wycinka powinna być dopuszczalna jedynie wtedy, gdy w niewątpliwy sposób zagrażają bezpieczeństwu. Zasłanianie witryn czy reklam nie powinno być argumentem za wycinką, bo trzeba czekać kilkadziesiąt lat, by urosły takie jakie wycinamy.

Mieszkańcy powiatu cieszą się, że mają swojego ministra. Przyszedł nowy rok i nowe szanse na realizację i kontynuację przedsięwzięć inwestycyjnych. Na jakim etapie jest wyczekiwana przez wszystkich obwodnica? I jakie Pana zdaniem są inne najpilniejsze potrzeby inwestycyjne w mieście i powiecie?

Jeżeli chodzi o potrzeby  inwestycyjne na terenie powiatu to nadal są duże. Przede wszystkim drogi, ale również rozwój infrastruktury turystycznej w samym Pułtusku oraz stworzenie warunków do rozwoju zakładów pracy np. rozbudowy już istniejących lub powstanie nowych. Nad obwodnicą Pułtuska trwają prace projektowe i uzgodnienia środowiskowe. Wszystko idzie zgodnie z planem.

Staram się jako poseł ziemi pułtuskiej dbać o nasz teren i w miarę możliwości wspierać dobre inicjatywy samorządów. Funkcja ministra niewątpliwie pomaga w tych staraniach. Nie chcę teraz wchodzić w szczegóły, podsumowanie mojej pracy na rzecz ziemi pułtuskiej chętnie przedstawię w innym czasie na łamach Waszej gazety.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *