pultuszczak

Facebook


BARDZO TĘ WSPÓŁPRACĘ DOCENIAMY

2020-02-06 1:32:59

Ze specjalistą ds. badań bezinwazyjnych i prawa żydowskiego – Aleksandrem Schwarzem – rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

23 stycznia przedstawiciele FUNDACJI ZAPOMNIANE oznaczyli drewnianą macewą miejsce egzekucji dokonanej  w czasie II wojny światowej  na  150 pułtuskich Żydach. Znajduje się ono na popławskiej ziemi. W numerze 4.  „TP” w tekście „Zapis pamięci” opublikowaliśmy opis zdarzeń dotyczący jesieni  1939 roku, kiedy to doszło do mordu.

***

 Przedstawmy FUNDACJĘ ZAPOMNIANE naszym czytelnikom. Kiedy powstała? Jej cel? Ludzie w niej działający?

Fundacja powstała w roku 2014, z inicjatywy osób związanych z Komisją Rabiniczną ds. Cmentarzy działającej przy Biurze Naczelnego Rabina Polski. Przy okazji opieki nad cmentarzami w ramach działań Komisji, trafialiśmy często także na inne pochówki – nieoznaczone, nieupamiętnione miejsca spoczynku żydowskich ofiar Zagłady. Wraz z Agnieszką Nieradko i Iwoną Lewandowską podjęliśmy decyzję o tym, że temu tematowi trzeba się poświęcić z większym zaangażowaniem. Widzieliśmy potrzebę zwiększenia zakresu poszukiwań, zintensyfikowania działań badawczych, archiwizacji zgromadzonych materiałów, zdobywania funduszy i angażowania więcej ludzi, by odnaleźć zapomniane mogiły, spisać relacje świadków. W związku z tym w czerwcu 2014 roku założyliśmy fundację.

Jaka jest rola (zasługa) rabina Schudricha w FUNDACJI/dla FUNDACJI?

Dzięki Rabinowi Schudrichowi powstała Komisja Rabiniczna ds. Cmentarzy, która zajmuje się równie istotnym tematem żydowskich nekropolii na terenie Polski. Dzięki pracy w Komisji my wszyscy mieliśmy okazję się spotkać, a RABIN jest również jednym z czterech fundatorów naszej organizacji oraz zasiada w jej Radzie. Ważną cechą działalności Fundacji jest to, że działamy zgodnie z wytycznymi prawa żydowskiego – halachy. To odróżnia nas od innych organizacji zajmujących się podobnymi zagadnieniami. Jest dla nas ważne, by lokalizując, oznaczając i upamiętniając te miejsca robić to w sposób odpowiadający zarówno na potrzeby lokalnych społeczności, jak i środowisk żydowskich. Chcemy oddać sprawiedliwość tradycji i uszanować potencjalne oczekiwania krewnych i żyjących potomków ofiar. Stąd ważny jest zarówno nasz związek ze środowiskiem żydowskim, jak i nasza otwartość na współpracę ze społecznościami lokalnymi.

Ile masowych miejsc pochówków oznaczyła Fundacja na terenie Pułtuska i powiatu pułtuskiego?

Jak dotąd w Pułtusku oznaczyliśmy jedno miejsce, w którym spoczywa około 150 osób. Wiemy jednak o jeszcze jednej lokalizacji, gdzie spoczywają żydowskie ofiary Zagłady i mamy nadzieję się również nią zająć. W większości miejsc, w których pracujemy, kluczowa jest dla nas współpraca z lokalnymi działaczami. To okazało się ważne także w Pułtusku i bardzo tę współpracę doceniamy. Dla większości miejsc, które lokalizujemy na terenie Polski mamy oczywiście dostęp do dokumentów archiwalnych, relacji świadków, czasem także zdjęć lotniczych lub tworzonych odręcznie map. To pozwala nam pozyskać wiedzę na temat dokładnej lokalizacji miejsca spoczynku ofiar, ale dla skutecznego działania na miejscu i pracy w terenie udana współpraca z kimś, kto jest na miejscu, jest niezwykle ważna.

W jaki sposób odbywa się to oznaczanie?

Na przestrzeni kilku lat naszej działalności wypracowaliśmy sobie pewną strategię działania. Przede wszystkim, musimy określić dokładną lokalizację miejsca spoczynku ofiar. To wymaga badań i kwerend. Prawo żydowskie nie zezwala na ekshumacje ani naruszanie miejsca pochówku, więc w procesie badań korzystamy z narzędzi archeologii nieinwazyjnej. Kiedy lokalizacja jest potwierdzona badaniami, dokumentami i relacjami świadków, możemy rozpocząć proces jej upamiętniania. W wypracowanym przez nas modelu działania zaczynamy od oznaczenia miejsca drewnianą macewą. Postępujemy tak dlatego, że proces przygotowania trwałego upamiętnienie – pomnika często jest bardzo czaso- i pracochłonny. Aby nie zostawiać tych miejsc pustych w oczekiwaniu na upamiętnienie i aby osoby, które nam je wskazały i troszczą się o lokalną pamięć mogły zobaczyć efekt swojego działania, umieszczamy w takich miejscach znacznik w formie drewnianej macewy. To pozwala także lokalnej społeczności zwrócić uwagę na to miejsce, dowiedzieć się o nim – taki drobny gest zmienia lokalny krajobraz, chociaż jest zaledwie skromną ingerencją. Jest to jednak bliskie naszemu podejściu – w naszej działalności nie liczy się wielkość pomnika, ale wszelkie gesty, które podtrzymują pamięć.

By oznaczyć i upamiętnić miejsca Zagłady najpierw trzeba je znaleźć. Kto najczęściej informuje Fundację o tych miejscach mordu? Polacy? Żydzi?

O miejscach mordu i spoczynku ofiar najczęściej informują nas osoby mieszkające w danym miejscu lub w najbliższej okolicy. Bardzo to doceniamy. Często są to osoby, które same pamiętają te tragiczne zdarzenia (obecnie większość takich osób to ci, którzy byli ich świadkami jako dzieci) albo ich dzieci lub wnuki. Czasem są to także lokalni działacze, pasjonaci historii, aktywiści na rzecz pamięci lokalnej. Większość takich osób staje się naszymi lokalnymi przewodnikami i współpracownikami. Relacje z nimi to bardzo istotny wymiar naszej pracy.

Państwo już wiecie, do jakich miejsc ZAGŁADY dotrzecie w najbliższym czasie?  Inaczej, jakie miejsca czekają na oznaczenie i upamiętnienie?

Szacujemy, że takich miejsc, które są nieoznaczone, nieupamiętnione i oczekują na zlokalizowanie jest w Polsce około tysiąca. Mamy więc przed sobą ogrom pracy. Wciąż zgłaszają się do nas osoby, które chcą podzielić się wiedzą na temat takich lokalizacji w swojej najbliższej okolicy. Staramy się odpowiadać na takie wezwania, więc nie tworzymy list miejsc na przyszłość, ale raczej odpowiadamy na zgłoszenia, które do nas przychodzą – oczywiście, w miarę naszych możliwości i w tempie, w jakim jesteśmy w stanie. Ta strategia wynika z tego, że ważnym aspektem naszej pracy jest właśnie wsparcie społeczności lokalnych w radzeniu sobie z tym trudnym dziedzictwem – dlatego docieranie do ludzi, którzy się do nas zgłaszają jest ważniejsze, niż na przykład zajmowanie się kolejno gminami w danym województwie czy regionie.

Badania miejsc masowych pochówków… Jakich ekspertów wymaga ta praca. Co oni badają/odkrywają? O czym informują?

Wszystko zależy od miejsca i jego specyfiki. Niektóre przypadki są łatwiejsze, inne trudniejsze. Ponieważ postępujemy zgodnie z halachą i nie naruszamy miejsc spoczynku ofiar, kluczowe są dla nas kwerendy archiwalne i analizy dokumentów, które prowadzimy oraz badania nieinwazyjne. Większość tej pracy jesteśmy w stanie wykonywać samodzielnie (w tym badania georadarowe na miejscu), ale często współpracujemy także z kartografami, geofizykami i geodetami. Niektóre miejsca są trudne do precyzyjnego zlokalizowania i wówczas taka współpraca jest szczególnie cenna. Oni pomagają nam na przykład dokonać interpretacji historycznych zdjęć lotniczych, analizować topografię terenu na podstawie narzędzi kartograficznych lub wyciągać wnioski na podstawie danych geofizycznych.

Fundusze? Czy to kosztochłonne prace?

Tak, ta praca jest zarówno czaso- jak i kosztochłonna. Jesteśmy małym zespołem, mamy przed sobą ogromne zadanie, a badania i praca w terenie to dopiero początek procesu upamiętniania. Aby zlokalizować, zbadać i oznaczyć miejsce potrzebne są zasoby, a przecież na tym praca się nie kończy – dalsze koszty to stawianie pomników. Dlatego postanowiliśmy stworzyć drewniane macewy, jako etap pośredni.

Dużo jeszcze nieodkrytych miejsc ZAGŁADY w kraju, czy w ogóle  można domniemywać w tym względzie? 

Tak, jak wspomnieliśmy wcześniej, szacujemy, że takich miejsc jest około tysiąca. Znajdują się w lasach, na polach, przy drogach w południowej i wschodniej Polsce. Na naszej stronie (www.zapomniane.org) prezentujemy informacje na temat miejsc, o których wiemy – tych, które nam zgłoszono, które zbadaliśmy, które oznaczyliśmy i czasem również upamiętniliśmy. Można tam zobaczyć, jak te miejsca usytuowane są na mapie naszego kraju, można także – otwierając stronę na telefonie komórkowym – wyznaczyć sobie trasę dojścia lub dojazdu do takiej lokalizacji. Obecnie na naszej stronie umieszczone są informacje o około stu takich lokalizacji, jednak wiemy o większej liczbie i staramy się raz na jakiś czas uaktualniać to cyfrowe archiwum. Traktujemy je także jako formę wirtualnego upamiętnienia i źródło wiedzy dla ekspertów, badaczy, lokalnych aktywistów oraz krewnych ofiar.

Informacje uzyskane po badaniu grobów… Jakieś niespotykane, zastanawiające wnioski? Czy udało  się poznać nazwiska niektórych z  pochowanych?

Tak, czasem udaje nam się poznać nazwiska ofiar – wówczas umieszczamy je na naszej stronie oraz – jeśli to możliwe – na pomnikach. W niektórych wypadkach docieramy także do fotografii ofiar, poznajemy ich historie, a czasem także ich żyjących obecnie w różnych częściach świata krewnych. To zawsze bardzo poruszające, gdy udaje się zdobyć jakąkolwiek wiedzę o tych ludziach.

Czy szczątki znalezione w mogiłach pozostają na zawsze w miejscach mordu?

Tak, prawo żydowskie zakazuje przenoszenia szczątków zmarłych. Istnieje tradycja, która mówi, że kości są powiązane z duszą zmarłego także po śmierci – ich naruszanie jest jednocześnie naruszeniem spokoju zmarłego. Osoby spoczywające w takich miejscach to znaczącej większości osoby, które żyły w tych miejscach lub najbliższej okolicy, były z tymi miejscami związane. Tragiczna historia Zagłady i fakt, że te wydarzenia wydarzyły się na terenie naszego kraju sprawiła, że w naszym krajobrazie jest wiele takich miejsc, ale wierzymy, że ich oznaczenie jest początkiem procesu naszej wspólnej troski o nie.

Bardzo Panu dziękuję za rozmowę. I do spotkania w Pułtusku, gdzie wiem, Pan bywa. 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *