pultuszczak

Facebook


BARDZO DOBRE RELACJE

2017-03-01 8:45:49

Z drugoklasistami LO im. Piotra Skargi: Oliwią Iwanowską, Kubą Czarneckim, Mateuszem Żołnierzakiem – oczywiście o szkole – rozmawia Grażyna M. Dzierżanowska

Spójrzmy na Wasze dostojne liceum z kilku szkolnych miejsc. Najpierw z pokoju pani pedagog – Jolanty Wotawy…

Kuba: – Po raz pierwszy przyszedłem do tego pokoju, kiedy zostałem wybrany do RSU, którego opiekunką jest pani pedagog. Gabinet pani pedagog jest miejscem zbiórek samorządowców szkolnych (sześć osób – gmd), tu się naradzamy, podejmujemy różne decyzje. To miłe miejsce.

Zachodziliście tam również w osobistych sprawach, z problemami?

Nie! (chórem). Ale chodzimy do pani Jolanty Wotawy w sprawach szkolnych, klasowych.

Z tegoż gabinetu wypływają różne myśli, które – tak to ujmę – są w lot łapane przez uczniów.

Tak, np. myśl o urodzinach naszego patrona. Podchwyciliśmy ją i wyszła całkiem miła szkolna impreza.

Panią psycholog też macie?

Oliwia: – Niestety.

Kuba: – Uważam, że w naszej szkole psycholog jest nie potrzebny. Relacje między uczniami a nauczycielami są bardzo dobre, również między klasami.

Oj, zazdroszczę, ja tam dostałam szkolnej nerwicy i nie ja jedna. A co to znaczy „bardzo dobre relacje”?

Wsparcie i pomoc nauczycieli, poświęcenie czasu uczniom…

No i myślę, uczniowie są świadomi tego, po co są w tej szkole.

Tak, to liceum, nie szkoła zawodowa.

Nie ma takiej szkoły, żeby w niej wszystko było cacy.

Powiem tak, że klasy humanistyczne mają gorszy stosunek do przedmiotów ścisłych, a klasy matematyczno-fizyczne do humanistycznych.

Mateusz: – Miałem takie doświadczenie… Rozpocząłem edukację w szkole warszawskiej, w Norwidzie, gdzie byłem półtora miesiąca i wróciłem do Pułtuska. I nie chodziło o oceny, oceny miałem nawet dobre, tylko chodziło o atmosferę. Wszyscy byli z Warszawy, prócz mnie, inaczej byłem traktowany. I uczniowie byli jacyś inni, na przerwach dyskutowali o tematach, które znane mi były jeszcze z podstawówki, no, nieodpowiednie do naszego wieku… Tam nauczyciele tylko prowadzili z nami lekcje, rozmów pozalekcyjnych nie było… Dlatego w tej pułtuskiej szkole wszystko mnie pozytywnie zaskoczyło, ten kontakt nauczycieli z uczniami…

I nie mówię tego dlatego, żeby to dobrze wypadło w TYGODNIKU. W Warszawie trudno mi było wstawać do szkoły, ciężko na duchu, a tu już wieczorem nie mogłem się doczekać następnego szkolnego dnia.

Kuba: – To prawda, dziś mamy na 10, a w szkole byłem już na 9. Pomyślałem, że może jestem potrzebny. Dziś np. mamy spotkanie z policjantami w sprawie bezpieczeństwa podczas ferii i wiedziałem, że będę potrzebny.

Dużo macie takich uczniowskich działaczy? Ciekawych młodych ludzi?

Oliwia: Są tacy!

Mateusz: – Zakres naszych zainteresowań jest duży: chłopcy z grupy rekonstrukcyjnej, zainteresowani filmami… Pani Rutkowska, nasza polonistka, organizuje nam raz w miesiącu warsztaty filmowe, oglądamy filmy, dyskutujemy, gościmy studentów filmoznawstwa, omawiamy „budowę” filmu.

Oliwia: – Mamy też poetę, to Paweł Załoga.

On świetnie recytuje.

Oliwia: – Tak, uczy dziewczyny recytacji, ostatnio jego wiersz recytowała Gabrysia Orłowska.

Mateusz: – Jeszcze mamy Korpus wolontariuszy, prowadzony przez panią Krawczyńską. Pomagamy repatriantom w aklimatyzacji, spotykamy się. Przekazujemy im wiedzę o Polsce. A że my, młodzież z naszej parafii św. Stanisława Kostki, prowadzimy – z inicjatywy księdza Zdunkiewicza – spotkania dla dzieci, to zaproponowaliśmy „naszym” imigrantom, dzieciom, żeby do nas przychodziły.

Kuba: – Ponadto jesteśmy klasą dziennikarską i prowadzimy blog filmowy – blog LO Skarga. Ostatnio przeprowadziliśmy wywiad z profesorem Duczko. Ponadto nasza klasa dostała propozycję nakręcenia filmu promującego naszą szkołę, jestem jego reżyserem. Już mamy pierwsze sceny.

Oliwia: – No i jeszcze mamy chór szkolny, który ja prowadzę. Założyłam chór będąc w pierwszej klasie, mamy sukcesy – wygrałyśmy powiatowy konkurs piosenki religijnej, uczestniczymy w miejskich imprezach.

Mateusz: – Ważne jest to, że to my przygotowujmy szkolne imprezy, prowadzimy je – nie na odwrót. A nauczyciele, owszem, nas wspierają. I miłe jest to, że pani dyrektor nam za to dziękuje po imprezach, nam konkretnie.

No to zmierzajmy do gabinetu pani dyrektor Barbary Meredyk. Dwie panie dyrektorki… Dyrektor by się nie przydał?

Nie! (chóralnie).

Mateusz: – Z paniami można lepiej się dogadać. Nie ma sprawy, której nie można by było załatwić. I sekretariat jest ważnym, miłym ogniskiem.

Słyszę, że wycieczki nie są wam obce.

Kuba: – Jutro jedziemy do Ostrołęki na sprawę sądową, bo jesteśmy klasą prawno-dziennikarską.

Mateusz: – Chcemy, żeby nasza klasa raz w miesiącu gdzieś wyjechała. Skutecznie nam się to udaje. Ostatnia była do Muzeum Wojska Polskiego – lekcja muzealna, mogliśmy eksponaty dotykać, ubrać się, założyć zbroję…

Oliwia: – Wycieczki zagraniczne! W wakacje mieliśmy wyjazd do Hiszpanii, dwa tygodnie, fajna przygoda, pełna integracja. Dużo zwiedzania, ale i dużo czasu wolnego, także gry…

Schodzimy na parter. Biblioteka szkolna, która ma coś w sobie, taką atmosferę dawności, przeszłości… No i pani Juzepczuk…

Kuba: – Ma klimat i – chyba – największe zbiory, jeśli chodzi o biblioteki szkolne. No i pani bibliotekarka, pani Marta Juzepczuk! Prowadzi gazetkę szkolną „Carpe Diem”…

Oliwia: – Organizuje Spotkania ze sztuką, czyli takie, do których każdy może się zgłosić, jeżeli coś robi – zdjęcia, śpiewa, rysuje, tańczy… Spotykamy się przy świecach, fajny klimat… Tak możemy zaprezentować swoje talenty, hobby, pasje. A biblioteka… Często tam przesiadujemy, zajęcia własne…

Mateusz: – Nawet w „okienka” nie wychodzimy ze szkoły, dobrze jest wszędzie zajrzeć, porozmawiać.

Wow! Sielanka szkolna! Przemocy nie ma?

Nie! (chóralnie)

Oliwia: – Dwa lata tu jestem i nic nie zauważyłam, nawet, żeby ktoś kogoś popchnął.

To teraz do sali gimnastycznej marsz!

Oliwia: – To nie jest nasza mocna strona. Ale jest nadzieja na salę z prawdziwego zdarzenia. Mamy też salę różową – fitness oraz siłownię.

Kuba: – Całą zimę spędzić na grze w siatkówkę lub na siłowni to jednak nudno.

Wiosna na boisku? Jak za moich czasów?

Mateusz: – Tak. Wówczas też biegamy po alejkach, na przystani.

Jesteście w szkole drugi rok. Co przez ten czas zapamiętaliście najbardziej?

Kuba: – Ja lekcję historii i języka polskiego prowadzone przez dwie cudowne panie – Annę Krawczyńską i Jolantę Rutkowską. Podoba mi się atmosfera na tych lekcjach, przede wszystkim na polskim. Uczymy się rzetelnie, ale też dużo się śmiejemy.

Mateusz: – Lekcje historii to dyskusja, wcześniej czytamy teksty źródłowe i pani zadaje nam pytania. To wygląda tak, jak my byśmy panią uczyli… To jest bardzo ciekawe. Dotykamy różnych władców, okresów historycznych, obrządków pochówków… Ponadto ciekawostki historyczne… A język polski… Pani Rutkowska trafia do uczniów, jej sposób prowadzenia lekcji jest ciekawy. Dobra atmosfera i duża wiedza. Zaprasza do nas swoich absolwentów, którzy nam opowiadają o studiach. A my jesteśmy aktywni. Pani nieraz żartuje, że boi się otworzyć lodówkę, żebyśmy z niej nie wyskoczyli. Pani Rutkowska i pani Krawczyńska są naszymi mentorkami.

Nauka nauką, a tańce i hulanki?

Oliwia: – Organizujemy takie integracyjne imprezy. Najczęściej odbywają się w remizie na Grabówcu, często je organizuję.

Kuba: – Jesteś główną organizatorką.

Oliwia: – Spotyka się np. nasz cały rocznik i zaprzyjaźnione z nami osoby. Te imprezy nas zbliżają, dlatego nasze drugie klasy mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Bawimy się do białego rana.

To kochani, konkluzja jest taka, że uczyłam się w szkole, w której i wy zdobywacie wiedzę, ale to jednak… dwie różne szkoły! Z różnych względów.
A naszych czytelników prosimy o komentarze.

Komentarze

3 komentarze

  1. joanna odpowiedz

    Zgadzam się, że w naszym liceum są prawidłowe relacje uczeń – nauczyciel. Mimo to uważam, że w dzisiejszych czasach w każdej szkole powinien być zatrudniony psycholog.Zdarzają się bowiem sytuacje (takie jak np. zawód miłosny, ciężka choroba lub śmierć bliskiej osoby czy też konflikt rówieśniczy) w których kontakt ze specjalistą może zapobiec niepożądanym zdarzeniom.

  2. Anonimm odpowiedz

    Jedna wielka propaganda! Mam porównanie naszego lokalnego liceum i liceum warszawskiego o bardzo wysokim poziomie. Niestety nie jest tak jak w powyższym opisie. Opis kontaktu z nauczycielami jest bardzo naciągnięty, relacje z rówieśnikami również. Szkoda, że w wywiadzie nie wspomniano jaki charakter mają imprezy w remizie oraz jaki poziom reprezentują ich uczestnicy. Przykro patrzeć jak zarzuca się innym szkołom bardzo niski poziom inteligencji, aby nasze liceum wypadło lepiej w oczach czytelników, chociaż dobrze wiemy, że nie słynie ono z dobrych wyników nauczania. Mam wrażenie, że uczniowie byli poprostu nauczeni swoich kwestii na pamięć.
    PS Jeżeli byłaby taka sielanka to dobrzy uczniowie nie uciekaliby od nas do warszawskich liceów.

  3. Anonim odpowiedz

    Jedna wielka propaganda! Mam porównanie naszego lokalnego liceum i liceum warszawskiego o bardzo wysokim poziomie. Niestety nie jest tak jak w powyższym opisie. Opis kontaktu z nauczycielami jest bardzo naciągnięty, relacje z rówieśnikami również. Szkoda, że w wywiadzie nie wspomniano jaki charakter mają imprezy w remizie oraz jaki poziom reprezentują ich uczestnicy. Przykro patrzeć jak zarzuca się innym szkołom bardzo niski poziom inteligencji, aby nasze liceum wypadło lepiej w oczach czytelników, chociaż dobrze wiemy, że nie słynie ono z dobrych wyników nauczania. Mam wrażenie, że uczniowie byli poprostu nauczeni swoich kwestii na pamięć. W takim momencie wywiad przyjmuję formę groteski.
    PS Jeżeli byłaby taka sielanka to dobrzy uczniowie nie uciekaliby od nas do warszawskich liceów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *