pultuszczak

Facebook


Antyki, starocie, kurzołapki i Mała Cepelia

2016-12-28 11:04:12

Przedświąteczna giełda staroci, reklamowana w naszym TYGODNIKU i z ŻUKA informacyjnego, była bogatsza od poprzedniej

Tym razem na giełdę zaproszono również handlarzy naręcznych, którzy – owszem – pojawili się, ale nie w takiej ilości jakby sobie życzył pomysłodawca jarmarku i jego główny współorganizator Artur Maksajdowski, jak i burmistrz Nuszkiewicz, sprzyjający przedsięwzięciu.
A handlujący starociami i antykami? Ci przyjechali z Pułtuska i jego okolic, ale też z odległych miast – np. z Białegostoku, ale i ościennych –np. z Wyszkowa. Oferowali najróżniejszy towar – od porcelany miśnieńskiej z XVIII wieku przez rzucającą się w oczy starą porcelanę śląską po szkło z okresu PRL, bardzo modne – szklane barwione ryby czy wazony. Oferowano ciekawą biżuterię, bardziej oryginalną niż cenną, filiżanki do kawy i herbaty różnie sygnowane, najróżniejsze bibeloty – tzw. kurzołapki, wśród których ciekawa była drewniana sowa, stojąca na solidnych metalowych pazurkach, z głową ze srebra, przedmioty z kryształu w połączeniu ze srebrem i cyną, mebelki. Było mnóstwo najróżniejszych przedmiotów, na które należało patrzeć niespiesznie, wyławiając te poszukiwane spośród innych.
Dla „grzebiących” były pudła wypełnione markowymi talerzykami i filiżankami. Tu znaleźliśmy talerzyk – cebulak wykonany dla znanego hotelu w Niemczech, taniutki.
Były też lalki, dla nich stare wózki z budkami, przedmioty z mosiądzu, stare maszyny do szycia oraz ozdoby bożonarodzeniowe, dekupażowe, oferowane przez pułtuszczankę – Mała Cepelia u Eli.
– Tak, jestem zadowolony, giełda jest dziś większa – powiedział nam pan Artur. Dodajmy od siebie: pierwsze giełdowe kroki już za nami, niektórzy z pułtuszczan już ją znają, handlarze informują się o nich między sobą, Artur Maksajdowki nie traci zapału, więc… oby do wiosny.
gielda1

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *