pultuszczak

Facebook


A TO CIEKAWE…

2020-04-09 5:54:33

Pamiętam to spotkanie, jakby się zdarzyło wczoraj, no dobrze, przedwczoraj. A związane było ono z promocją niezwykle ciekawej książeczki wydanej (2006 r.) przez MCKiS w Pułtusku (cykl Śladem naszych czasów)oraz Stowarzyszenie Inicjatyw Twórczych SIT. A chodzi o „Dzieje o sławnem mieście Pułtusku o czcigodnych jego obywatelach przez S.R.”

Bardzo ciekawe są wierszowane DZIEJE naszego miasta, z licznymi ploteczkami, a jeszcze bardziej przypisy Bożenny Kucharczyk, po prostu do-sko-na-łe. Ale poświęćmy chwilkę rymowanemu tekstowi, rękopisowi, bagatela, z 1892 roku. Jak on się znalazł w rękach pani Bożenny? Wszystko zaczęło się na… cmentarzu Świętokrzyskim. Bożenka stała przy nagrobku państwa Płoskich, ostatnich właścicieli majątku w niedalekim Moszynie, gdzie też ujrzała pogrążonego w modlitwie mężczyznę. Okazał się nim być pan Andrzej Filipkowski, krewny Płoskich, warszawianin. To właśnie on przysłał do Pułtuska, na ręce B. Kucharczyk, DZIEJE O SŁAWNEM MIEŚCIE PUŁTUSKU… – manuskrypt, który ocalał z podpułtuskiego Moszyna. I od tej chwili Bożenna miała… ręce pełne roboty, literackiej roboty. Dociekała, kim był autor pułtuskich historyjek i kim byli ich bohaterowie. Niestety, o autorze dowiedziała się jedynie, że był on „niezłym kpiarzem lubiącym zapewne pograć w karty, czy pobiesiadować obserwując przy tym znajomych i mniej znajomych pułtuszczan” i że jego zapiski narobiły „w mieście wiele szumu”.
No to przejdźmy do PRZYPISÓW (Informacje o osobach i miejscach), cymesu wydania, autorstwa, powtórzmy, Bożenny. Te PRZYPISY to… książka w książce, jestem nimi wciąż oczarowana. I niech nikt nie czeka, że OPOWIEM teraz o wszystkich osobach i o wszystkich pułtuskich miejscach, które przedstawiła AUTORKA. To niemożliwe, to trzeba absolutnie przeczytać.
No dobrze, tylko fragmencik, najpierw z DZIEJÓW: „Pannom Chamskim nie wyrówna/Panna Melechowiczówna*./ Jej nic nigdy nie zasmuci,/Ciągle się z Wigurą kłóci/Lekka też bez zastanowienia,/Chociaż piękna bez wątpienia./Na każdym wrażenie czyni,/Więc do tej miejskiej bogini/W każde święto i niedzielę/Zlatują się wielbiciele/Pędząc, Boże mój kochany!/Jako owce i barany./ Przypis: „Rodzina Melechowiczów związana była z Pułtuskiem od dość dawna. W latach sześćdziesiątych XIX w. Feliks Melechowicz dzierżawił dobra kleszewskie, dopóki nie zakupił ich Ludwik Rau. Oprócz tego Melechowiczowie posiadali działkę w Pułtusku. Z ogrodu Melechowicza Dembowski rwał bez dla swojego przyjaciela Gomulickiego (patrz: „Wspomnienia niebieskiego mundurka”). W zbiorach AGAD zachowała się mapa z roku 1860, na której zaznaczono posiadłość Melechowicza i sąsiadującą z nią posesję Pętkowskiego.” – tak brzmi pierwszy akapit.
A książeczki szukajcie w Lelewelu. Po zarazie.
PS Anonimowy tekst S.R. jako żywo przywodzi mi na myśl filipiki zamieszczane przed wojną w „Expressie Mazowieckim”, jestem w ich posiadaniu. Wpadłam na nie w przedwojennych egzemplarzach „EM”, które podarował mi nieodżałowany Andrzej Ireneusz Bluszko, a cudem dowiedziałam się o nich, też na cmentarzu Świętokrzyskim, 1 listopada, kwestując przy cmentarnej bramie. Usłyszałam jeszcze o tym, że są pióra pułtuskiego redaktora, zasłużonego dla miasta Fortunata Napierkowskiego, wuja pani Barbary Burawskiej, BURMISTRZANKI. I co ciekawe, o filipikach pana Fortunata, nie podpisanych ani nazwiskiem, ani imieniem, usłyszałam od bliskiej krewnej Napierkowskiego, warszawianki.
PS PS I jeszcze jedna ciekawostka literacka. Związana jest z poematem – utalentowanej literacko, świętej pamięci, pułtuszczanki – pani Aliny Podgórskiej – Jonczy, „zesłanej na Śląsk”, jak mówiła. Ten poemat, w maszynopisie, jest również w moim posiadaniu. Piękny, wzruszający, tyczy czasów wojny i powojennych naszego miasta i ludzi w nim żyjących.
Od przedstawionych tu materiałów różni się artyzmem. I nie zawiera ani pierwiastków humorystycznych, ani ironicznych.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *