pultuszczak

Facebook


A nudzić się, nie nudzimy

2016-01-28 9:06:13

Dzienny dom SENIOR – WIGOR (Zaułek) działa pełną parą ( wg autorskiego planu kierownictwa). Zadowoleni są pracownicy, szczęśliwi (tak!) seniorzy, którzy w DOMU mogą przebywać od 8 do 16 w dni robocze, a przychodzą do niego od 21 grudnia zeszłego roku

– Dziś mamy 21 osób, zazwyczaj przychodzi 24, możemy przyjąć jeszcze kilkoro seniorów. Rano byliśmy na wycieczce kulturalnej w PBP im. Joachima Lelewela, chodzimy tam dwa razy w miesiącu. Było więc karaoke, czytanie tekstów o imionach i oglądaliśmy prezentację poświęconą pamięci Czesława Dubiejka – mówi psycholożka Aleksandra Adamska, która świetnie odnajduje się wśród seniorów. – Państwo dają mi… energię, jestem więc bardzo zadowolona z pracy z seniorami.

Na nudę nie ma czasu: gimnastyka z fizjoterapeutką, panią Klaudią (dwie godziny dziennie z podziałem na grupy), trening pamięci i koncentracji, wykłady z psychologii, np. o stresie, spotkania z dietetykiem, w Muzeum Regionalnym… No i godziny wspomnień, godziny poezji…

Kierownik Beata Gemza: – Warunkiem przyjęcia jest wypełnienie formularzu i decyzji dokumentującej dochód. Korzystający z DOMU (mieszkańcy gminy Pułtusk) to osoby 60+ nieaktywne zawodowo (także małżeństwa), czyli emeryci, renciści, osoby pobierające zasiłki stałe, osoby nie podejmujące stałego zatrudnienia. Mamy zapewniony ciepły posiłek – obiad, dwa razy w tygodniu zupa z wkładką, trzy drugie danie. Opłaty? Sporo osób korzysta z dziennego DOMU nieodpłatnie, najwyższa odpłatność to jest 200 zł – obejmują jedną czy dwie osoby. No i mamy plany. Chcemy zaprosić do współpracy panią Archacką z gimnazjum Klaudyny Potockiej, a chodzi o wolontariat międzypokoleniowy i mam nadzieję, że uda nam się zrobić coś fajnego. A z działalności domu Senior -Wigor jestem zadowolona, seniorzy także.

Pani Wacława jest z WIGOREM od początku: – Jest wspaniale. Ważne, że się nie siedzi samemu w domu, że jest miłe towarzystwo, czujemy się tu jak w rodzinie. Są różne zajęcia, ważna jest gimnastyka, ważne ćwiczenia umysłowe, śpiewamy, tańczymy… Co bym jeszcze chciała? Zaproponowałam spotkanie z kosmetyczką, która nauczyłaby nas malować i dobre byłyby pogadanki z pielęgniarką czy lekarzem.

Pan Ryszard (mężczyzn jest w grupie siedmiu) jest w DOMU „codziennie i to od rana do wieczora”. – Przyciągają mnie tu również ładne kobiety – śmieje się. – Do tej pory siedziałem w domu jak w celi więziennej. Nie, nie ironizuję… Nie chciało się nawet golić, teraz jest inaczej… Tu dobrze się czuję, ćwiczę, dobrze chodzę. Ćwiczę pamięć, bo troszkę się zapomina, nazwiska „uciekają`…

Pani Stasia: – Pani kierowniczka ma wiele ciekawych pomysłów.

Pani Marianna: – Jest tu miejsce na zabawy, na sporty, a DOM jest mi potrzebny, chociaż ma dzieci prawie w zasięgu ręki, ale one mają inne zainteresowania, inne poglądy na świat i życie, mają swoje życie i swoje sprawy… Tu chciałabym wejść w relacje z młodymi, w integrację pokoleń. „Widzę” chórek młodych z seniorami, chciałabym, żebyśmy wyszli z bajkami do przedszkoli, aby czytać dzieciom… Na razie jesteśmy w rozwoju, ale pomysłów wiele… – Pomysł za pomysłem, a nudzić się, nie nudzimy. I się nie kłócimy – dorzuca pan Rysio.

Pani Marianna: – Wszyscy mamy swoje problemy i ciężkie chwile, w DOMU możemy się z tych bolączek wyżalić i utulić ból. Komu? Pani psycholog, ale i koleżankom…

Pan Tadeusz był początkowo przywożony samochodem, a mieszka niedaleko. Ale… – W ramach rehabilitacji ruchowej przychodzi samodzielnie, otoczony kolegami. Ci koledzy to pan Ryszard i pan Janek – podaje kierowniczka.

Taki WIGOROWY cud.
se1

se2

se3

se4

se5

se6

se7

se8

se9

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *