pultuszczak

Facebook


A JAK SCHUDŁAM, TO POCZUŁAM SIĘ PEWNIEJSZA SIEBIE

2016-06-17 2:24:36

Z panią Joanną – która w pułtuskim NATURHOUSE „zgubiła” 30 kg – rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Taka Pani szczupła, fajna babeczka… Jak Pani trafiła do NATURHOUSE?

Tata wpadł na taki pomysł. Chciał mi pomóc i chciał, żebym schudła. Na początku trochę się wahałam, myślałem, że może nie dam rady, ale powiedziałam sobie: „Spróbuję”. No i mąż był ZA.

A ile Pani ważyła?

105,1kg.

To wielki sukces. I przepięknie Pani teraz wygląda. A trudno było nosić te kilogramy?

Ciężko było, np. z ubraniami, źle się czułam. Te kilogramy wchodziły mi w biodra, w brzuch – głównie tam.

Pani Joanno, skąd u Pani skłonności do tycia?

Zanim zaczęłam kurację, dietetyczka, pani Arleta skierowała mnie na podstawowe badania. No i okazało się, że mam niedoczynność tarczycy. Ta niedoczynność nie kolidowała z moim odchudzaniem, waga spadała w miarę szybko. Pierwszy tydzień przeszedł i głodu nie było. Straciłam dwa i poł kilograma.

Pamięta Pani pierwszą potrawę podaną przez dietetyczkę NH?

Ugotowałam filet z kurczaka i do niego warzywka. Smakowało nie za bardzo, ale głodna byłam. Pamiętam smaczne przepisy meksykańskie, na ostro i z kurczakiem. Zupy mi smakowały…

A mnie smakowało leczo…

Mnie też. I mielone kotleciki drobiowe.

A ile jest Pani z NATURHOUSE?

Siedem i pół miesiąca.

I końca nie widać?

Nie, ja już jestem trzeci tydzień na stabilizacji. Obecnie chodzę do pani Arlety co dwa tygodnie.

To pięknie! Ile Pani waży?

75, 8 kg. Na razie to mi wystarczy.

Co Pani dzisiaj jadła na śniadanie?

Dwie kanapki z chlebem razowym, bez masła, i z szyneczką chudą i sałatka z pomidora i ogórka. Na drugie śniadanie zjadłam gruszkę, jogurt naturalny i do tego błonnik. No i popijam wodę, dwa litry dziennie. Na obiad kurczak smażony na łyżeczce oliwy z przyprawą curry i do tego sałatka warzywna. Bez zupy. Teraz na stabilizacji mam wprowadzane ziemniaczki – dwie/ trzy sztuki. Jeśli kasza to dwie/trzy łyżki. Na podwieczorek owoc, jogurt, błonnik. Na kolację serek wiejski i warzywa.

A co ludzie mówią, gdy Panią widzą?

Ja pracuję w kościele, w parafii Gzy, śpiewam z mężem, więc ludzie mnie widują i to, że chudnę, zauważyli. Jak schudłam 20 kg, to niektórzy nie mogli mnie poznać. Pytali mnie, gdzie się odchudzam, w jaki sposób. Jedna osoba z mojej rodziny też podjęła odchudzanie w NH. I inne. Do pracy przychodziłam z jedzeniem w pudełeczkach, jadłam między mszami (śmiech).

Znam te pudełeczka… A ksiądz Pani sekundował?

Też! Ksiądz nie mógł mnie poznać, nie wiedział, co się ze mną dzieje… Niektórzy mówili: „Mnie też by się przydało schudnąć”.

Czy Pani zauważyła, że niektórzy są wobec gubiących wagę bezinteresownie zazdrośni, nawet zawistni?

O tak! Jedni się cieszą z mojej przemiany i z tego, że jestem konsekwentna, inni udają, że tego nie widzą.

Padło słowo „konsekwencja”. Grzechy dietetyczne się Pani zdarzały?

Czasami zdarzyło się coś słodkiego. Czasami jedna kanapka więcej…

Utrzyma Pani tę uzyskaną wagę?

Nie chcę wrócić do tego, co było. Będę przestrzegać pięciu posiłków dziennie. No i diety. Tu dodam, że jestem bardzo zadowolona z NATURHOUSE, z obsługi, z pani dietetyczki – mam wsparcie w niej, mogę do nie zawsze zadzwonić czy pogadać na FB. Sama bym się bała odchudzać, bałabym się efektu jojo. Nie jeden raz podejmowałam odchudzanie i myślałam, że jak mniej zjem, to będę chudła. I nic z tego nie było. A tu przecież chodzi o regularność posiłków. Dzięki NH nauczyłam się zdrowego żywienia i tego jak jeść. Tak, czułam opiekę. Sama bym nie dała rady schudnąć. A jak już schudłam, to byłam pewniejsza siebie.
j
Pani Joanna przed kuracją

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *