pultuszczak

Facebook


50 LAT MINĘŁO

2020-02-23 8:58:40

Trzy pary małżeńskie wysłuchały ponownie MARSZU MENDELSSOHNA i to po pół wieku od stanięcia na ślubnym kobiercu

Złoci JUBILACI to państwo Wiesława i Lech Kosińscy, Wiesława i Leszek Krawczykowie, Maria i Tadeusz Kubiakowie.
– Tak, staną dziś przed nami trzy dostojne pary złotych JUBILATÓW – powiedziała TYGODNIKOWI, na chwilę przed uroczystością, kierownik USC, Danuta Skrzypińska . – Zwrócę się do nich serdecznymi, miłymi słowami. 50 lat w związku małżeńskim nieczęsto się zdarza, obserwując dzisiejsze czasy, powiem, że to rzadkość. Swoimi słowami sprawię, że państwo powrócę myślami do czasu, który już przeżyli, w lata sześćdziesiąte, a dokładnie do 69 roku. Tak, padną słowa, że życie to nie jest bajka. Owszem, niesie radości, ale i trudności, nie ma życia usłanego pięknymi różami. Niestety, są i kolce. Czy jest zainteresowanie uroczystościami takimi jak dzisiejsza? Jest zainteresowanie, przypuszczam, że sprzyjają temu publikacje prasowe, to co ukazuje się w mediach. Mamy prawie połowę lutego i już pięć zgłoszeń. Jeśli takie tempo zachowamy, to będziemy mieli wiele takich kameralnych, rodzinnych uroczystości, miłych dla jubilatów i ich rodzin, dzieci, wnuków.
Jubilaci otrzymali z rąk burmistrza Wojciecha Gregorczyka Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie, przyznawane przez PREZYDENTA RP, oraz okolicznościowe dyplomy i kwiaty.
Burmistrz Gregorczyk: – Wręczanie medali w imieniu PREZYDENTA RP to dla burmistrza ogromne wyróżnienie. To jedyny medal, który burmistrz może w imieniu PREZYDENTA przyznawać, stąd to dla mnie wzruszająca chwila. Do tych życzeń, które złożyła państwu pani kierownik USC Danuta Skrzypińska, dołączam życzenia w imieniu samorządu Miasta i Gminy Pułtusk, w imieniu własnym i obecnego przewodniczącego RM pana Ireneusza Purgacza, gościa uroczystości.
TYGODNIK był ciekaw tego, co o jubilatach myślą ich najbliżsi. Oto co powiedzieli. Córka o państwu Krawczykach: – Moi rodzice to burzliwe małżeństwo – głośne, rozrywkowe i wesołe. U nas nie ma cichych dni – jest jak we włoskiej rodzinie. Tata i mama to ziemia i woda, stabilizatorem jest mama, a tata jest takim dynamicznym wodzirejem. Tata – dynamit. Mama? Więcej określeń bym tu znalazła, ale przede wszystkim nazwałabym ją królową, ze względu na charakter. Jest rozsądna, przyzwalająca, tolerancyjna.
Synowa państwa Kosińskich, pani Beata: – Moi teściowie to supermałżeństwo, bardzo dobrzy. Teściowa jest pogodna, przydatna wnukom, dobra kobieta. A teść? W porządku, jak to się mówi DA RADĘ. Małomówny, ale swoje zrobi. Kto dowodzi? Myślę, że jak zwykle w małżeństwie – żona, to ona kręci szyją.
Syn państwa Kubiaków z partnerką i synkiem, cztero-i- półmiesięcznym Marcinem – Ryszardem: – Moi rodzice są bardzo dobrzy. Tata? Władczy był kiedyś, teraz trochę pod pantoflem mamy. A mamusia jak to mamusia, najlepsza – cieplutka, kochająca. Co mi ostatnio powiedziała? Że mnie kocha. Rodzice mają czworo wnuków, troje dorosłych i nasz, malutki Marcin-Ryszard, i dwoje prawnucząt, którzy mieszkają w Anglii, siedmiolatkę i czterolatka. Przyszła synowa: – Są kochani, naprawdę. Przyjęli mnie jakbym była w rodzinie po prostu od wieków.
Tuż po części oficjalnej, uhonorowani i ich goście zostali poczęstowani tortem i kieliszkiem szampana. Chwilę wcześniej usłyszeli gromkie STO LAT.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *