pultuszczak

Facebook


Jak to na targowisku – jest wszystko

2016-11-22 8:11:05

Niedzielne targowisko na Grabówcu tętni życiem już od wczesnych godzin porannych. Przed dziewiątą jest w pełnym rozkwicie – kłębi się tu niemały tłum kupujących, sprzedających, oglądających. Wśród ludzi zwierzęta – pieski i kotki, ptactwo – tego najwięcej, a poza tym – jak to na targu – jest wszystko.
Możesz się więc ubrać od stóp do głowy, od bielizny po ubrania wierzchnie, buty, rajstopy, czapki, nawet kapelusze i rękawiczki. Na ulicę i na podwórze.
Możesz zaopatrzyć się w artykuły żywnościowe – od wędlin i mięsa (-Proszę nie fotografować – mówią mężczyźni sprzedający ze straganu) po różnorodne ciasta i słodycze, warzywa, no i ryby, przy których sznureczek kupujących. Pan Darek przywozi ryby prosto z kutra aż z Kołobrzegu – na patelnię i wędzone, mrożone – szeroki wybór (np. flądra na patelnię 10 zł, płaty dorsza 26 zł/kg (wypróbowane, cudownie świeże). Nie było go na Grabówcu dwa tygodnie, ale zapewnia, że będzie każdej niedzieli, no i przed świętami bożonarodzeniowymi, bo owoce morza idą jak… woda.
Kilkanaście kroków dalej ryby słodkowodne – sum po 16 zł, ale jest i lin, inne już „wyszły”. Możesz dostać przepis od pani Małgosi, która na targowisko przyjeżdża od pięciu lat. Sprzedaje owoce (przesmaczna szara reneta), warzywa, jaja, kapustę kiszoną (pyszną – chrupką i jędrną, lekko kwaśną, z marchewką ). Także świeżą kapustę szatkowaną – 10 złotych za 10 kg ( w foliowych workach). Mówię, że to kapusta do kiszenia dla leniwych, a pani Małgosia podaje mi przepis na domowe kiszenie. Poszatkowaną kapustę – 10 kg – przełożyć do kamiennego garnka lub beczułki. Dodać 17 dkg soli, wymieszać, ubić tłuczkiem. – Po czterech dniach ma pani świetną kapustę. Można dołożyć jabłuszko, szarą renetę, obraną, można dodać ziarna kopru, kminku – zależy, co kto lubi. Ja nie dodaję nic, ale jak się kapusta ukisi, przekładam ją do wiaderek, wkładam tarkowaną marchew – warstwa kapusty, warstwa marchewki… Kisić należy w temperaturze pokojowej, przechowywać w zimnym pomieszczeniu – radzi sprzedająca. Samo zdrowie i jaka oszczędność pieniędzy.
Dalej też coś na kwaśno – ogórki kiszone w… butelkach. Potem na pieprzno, czyli mrowie ziół i przypraw (ilość, jaką spotykałam jedynie na Jarmarku Dominikańskim). I mnóstwo świeżutkich pieczarek – maleńkie – jedna w drugą – i większe – 5,50 i 6 zł/kg. Wielu nabywców.
W „alejce” z ptakami – tu najwięcej mężczyzn – są papużki, gołębie (jakie piękne pod nazwą „ryś polski”, potężne), są kury, perliczki (kaczki oskubane – 20 zł/kg). Wiele ras królików – pięknie umaszczonych, także belgijskie olbrzymy (-Jak ktoś lubi, to kupuje – mówi młody hodowca/ sprzedawca).
Są miody, pieczywo – świeże i czerstwe (całe worki bułek), jaja, także zielononóżek. Są tradycyjne wyroby Wysockiego. Jest karma dla psów i kotów – mokra i sucha, kości wędzone. Przedmioty domowego użytku i zabawki oraz akcesoria gospodarskie – łańcuchy, paliki, siekiery… Opony. Drzewka i krzewy do przydomowych ogrodów. A ponadto Wszystko po 2złote. I wszystko kupują ludzie, przed stoiskami spora kolejka.
Na co się przygotować? Na małe kłopoty z parkowaniem. Pierwsi klienci parkują w wydzielonym miejscu, a im bliżej dziewiątej/dziesiątej kierowcy zatrzymują się po obu stronach jezdni i na wolnym terenie od strony Popław. I na to, żeby wstać wcześnie, bo prześpicie zakupy, a i ciekawą wycieczkę za miasto.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *